grudnia 14, 2017

Ogłoszenie drobne.

Ogłoszenie drobne.

Dzień dobry!

Kiedy zakładałam bloga postanowiłam sobie - nie zniechęcać się! Dodawać notki regularnie, nawet jeśli nie do końca jestem zadowolona np. z jakości zdjęć czy prezentowanego mani. Pisać, pokazywać, dzielić się z każdym, kto będzie chciał to oglądać. 😉 I postanowienia dotrzymuję, spokojnie! Tylko że, niestety, moje paznokcie są ostatnio w tak fatalnym stanie, że muszę zarządzić przerwę.

Przyczyną tego paznokciowego armagedonu jest najzwyklejszy brak nawilżenia. Mróz na zewnątrz i sezon grzewczy w pomieszczeniach dokopały mi na starcie, a moje zaniedbanie i stresy dołożyły swoje. I tak oto moje paznokcie wyglądają teraz mniej więcej tak:

😁
To znaczy wygląda tak całe 9. Bo jeden złamał się tak makabrycznie, że nawet szkoda go pokazywać. 😒 Tak więc w planie jest intensywna kuracja-regeneracja przez jakiś miesiąc. Zero lakierów (z resztą... na pazurach pełnych zadziorów i tak się nie trzymają). I niestety - oznacza to, że przez ten czas nie będzie nowych mani do pokazania wam. Mam jednak nadzieję, że mimo to zostaniecie ze mną, bo co jakiś czas wpadnę na pewno z jakimś mniejszym postem na temat pielęgnacji. (No i oczywiście żeby przeczytać wasze posty. 😜)

Pozdrawiam! 

grudnia 06, 2017

A jednak śnieżynki.

A jednak śnieżynki.

Dzień dobry!


Jednak uległam zimowej modzie i zmalowałam śnieżynkowe paznokcie. Sama bardzo  nie lubię zimy, mrozu, i śniegu, ale jak sezon - to sezon! 😉 W tym wypadku za bazę posłużył mi lakier Golden Rose Rich Color nr 42. To odcień gdzieś pomiędzy błękitem a bladym fioletem, z dodatkiem srebrnego shimmeru (który jednak zgubił się trochę w całym błysku tego mani). 


Na tym kolorze za pomocą płytki YZWLE-06 (dziwna nazwa! 😮) odbiłam białym lakierem śniegowe gwiazdki. Na tym właściwie mogłabym skończyć, brakowało mi jednak nieco błysku - dodałam więc parę pacnięć lakieru marki Rival de Loop young (jest to marka sieci Rossmann, ale niestety - niedostępna u nas w Polsce) #04 milion diamonds. I faktycznie, mieni się jak miliony diamentów. Jest też bardzo gęsto "upakowany" drobinami srebrnego brokatu, flejksami, i błękitnym shimmerem. Przed aplikacją usiałam kilkakrotnie wycierać pędzelek z ich nadmiaru, żeby nie zakryć mojego mani w całości. 



I jak wam się podoba takie przywołanie zimy? 😉

grudnia 02, 2017

Grudniowe gałązki.

Grudniowe gałązki.

Dzień dobry!

Powiem szczerze: powodu ciągłego braku słońca i dobrego światła do robienia zdjęć byłam bliska po prostu odpuszczenia sobie zamieszczania tego mani na blogu! 😨 Na szczęście z małym poślizgiem, ale jednak udało mi się w końcu zrobić zadowalające mnie zdjęcia i wstawić wpis. Tak więc nie przeciągając dłużej prezentuję moje pierwsze grudniowe zdobienie.


Powstało z inspiracji przepięknym zielonym lakierem Sense&Body z serii Polish Forest - Świetliki Nocą. To butelkowa zieleń i mnóstwem zielonych, odbijających światło flejków. Lakier ma matowe wykończenie (na zdjęciach widzicie go z warstwą błyszczącego topu) i bardzo szybko wysycha, co nieco utrudnia nakładanie. Wymaga to nieco wprawy i chociaż krycie jest bardzo dobre, to polecam jednak nałożenie dwóch cieńszych warstw niż jednej grubszej. No i moim zdaniem w macie cały ten niesamowity, połyskliwy efekt trochę ginie - top coat zdecydowanie dodaje mu magii. 😉

Zbliżenie. 

Na serdecznym paznokciu postanowiłam ręcznie namalować stylizowaną gałązkę ostrokrzewu. Ja! Ręcznie! 😁 No ale stwierdziłam, że taka nie całkiem realistyczna powinna się udać. Na nudziakowej bazie cienkim pędzelkiem do kresek namalowałam lekko wygięte gałęzie, do których krótszym i bardziej puchatym pędzelkiem dodałam listki (również namalowane Świetlikami...) i sondą - czerwone jagody. Ostrokrzew zawsze kojarzył mi się bardzo grudniowo, chociaż sama nigdy nie ozdabiałam nic za jego pomocą. Może po prostu jego wszechobecność w reklamach i filmach świątecznych tak na mnie zadziałała...



I co myślicie o takim otwarciu grudnia? 😊

listopada 26, 2017

Powtórka w bordo.

Powtórka w bordo.

Dzień Dobry!

Dlaczego taki tytuł? A no dlatego, że piękny, bordowy lakier, który widzieliście w poprzednim poście - Golden Rose WOW! nr 66 tak mi się spodobał, że postanowiłam użyć go także i w kolejnym mani. Nieczęsto zdarza mi się nosić ten sam kolor przez tak długi czas, i przyznam szczerze, że sama nie wiem co w tym kolorze tak mnie urzekło. Jest bardzo ładny, owszem, ale przecież dość "klasyczny"... Hmmm. Być może była to po prostu kwestia nastroju. 😉


Korzystając z pobytu za granicą, jak na prawdziwą lakieromaniaczkę przystało, kiedy tylko mogę wypróbowuję lakiery marek mi wcześniej nieznanych. Tak właśnie w moje ręce wpadł lakier Gabriella Salvete Champagne Enamel o nazwie 02 Shabby. To typowy lakier brokatowy - drobinki są gęsto "upakowane" i dają ładne krycie nawet bez uciekania się do aplikacji gąbeczką. Co za tym idzie, zmywa się go ciężko, więc jeśli nie chcemy się męczyć to musimy zastosować bazę peel-off. Kolor to coś pomiędzy jasnym brudnym różem, a srebrem - bardzo nietypowy! Podczas obróbki zdjęć pobawiłam się trochę ustawieniami ekspozycji i barw, żeby jak najlepiej oddać jego prawdziwy odcień. Wydaje mi się, że udało się całkiem nieźle, chociaż przez to moje dłonie nabrały jakiegoś dziwnego kolorku. 😜 Oprócz nietypowej barwy lakier również pięknie błyszczy się w słońcu. 



I co myślicie o takim glitterze? 😊

listopada 21, 2017

Frenchowe listki.

Frenchowe listki.

Dzień dobry!


Dzisiaj mam dla was prosty, a nawet minimalistyczny mani. 😉 Po prostu w pewnym momencie spojrzałam na swoją płytkę BPX-L018 i stwierdziłam, że fragmenty tego zakręconego, liściastego wzoru idealnie pasowałyby na "frenchowe" wykończenie. Jak pomyślałam tak zrobiłam, chociaż powiem szczerze - była to trochę mozolna praca. 


Za każdym razem, oprócz zwykłego odbicia wzoru, musiałam wziąć kawałek taśmy klejącej i bardzo ostrożnie ściągnąć ze stempla pozostałe jego fragmenty. Ostrożnie, bo wzorek jest "ciasny" i bardzo delikatny, więc czasem razem z niepotrzebnym fragmentem odklejały mi się również te, które chciałam zachować! 😬 W końcu jakoś jednak udało mi się wykonać wszystkie dziesięć! Brawo ja! 😜


"French" wylądował na bazie Golden Rose WOW! nr 66 - to piękne, głębokie bordo, kryjące po dwóch grubszych warstwach. Jak chyba ze wszystkimi lakierami Golden Rose - nie mam zastrzeżeń. 



I jak wam się podoba?

listopada 16, 2017

Złote kropki.

Złote kropki.

Dzień dobry!

Minęła połowa listopada, za oknem coraz bardziej ponuro, a o motywację coraz ciężej. No nie cierpię tego okresu! 😣 Najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się dopiero w marcu. Albo chociaż po 21 grudnia, kiedy przynajmniej można pocieszać się tym, że dzień się wydłuża, a nie skraca. Niestety, nie ma takiej opcji, więc na pocieszenie pozostaje nam koc, książka albo film, i oczywiście - malowanie paznokci. (Chociaż to też jest coraz cięższe, kiedy mamy tak mało naturalnego światła... No ale dobrze, dobrze, już nie marudzę!)


Dzisiejsze mani powstało bardzo spontanicznie, bez większego planowania. Zaczęło się od gradientu wykonanego lakierami Sensique 125 grappe (który jest idealnym odcieniem marsali!) i Golden Rose WOW! 95. Kiedy był już gotowy postanowiłam go zmatowić i dodać kropki złotkiem Sally Hansen X-treme Wear 485 Golden-I. Jak możecie zauważyć na zdjęciach, jest bardzo metaliczny i ładnie odbija światło, co było szczególnie zauważalne na tle matowej bazy. 



I jak wam się podoba? 😉

listopada 12, 2017

Migocąca czerwień.

Migocąca czerwień.

Dzień dobry!

Tym razem, wyjątkowo, nie pokazuję wam żadnego zdobienia, a "tylko" lakier! Złapany na przypadkowej wyprzedaży, zauroczył mnie na tyle, że postanowiłam nosić go solo. Mowa o Sally Hansen Extreme Wear 390 Red Carpet


Jak widzicie na zdjęciu, Red Carpet to głęboka czerwień z zatopionym w niej mnóstwem migocących drobinek. Drobinki są bardzo małe, tak naprawdę jest to coś pomiędzy shimmerem a glitterem - dzięki temu dają nieco trójwymiarowy, intrygujący efekt. Naprawdę przyciągają wzrok! Lakier przywodzi na myśl dokładnie to, co sugeruje nazwa -  czerwony dywan, blask fleszy, i blichtr Hollywood. Mówię wam, to była miłość od pierwszego wejrzenia. 💖 (Idealnie nada się też do wszelkich świątecznych zdobień!)


Lakier ma nieco żelkową formułę, ale kryje już po dwóch warstwach. Jednak dla prawdziwie głębokiego efektu trzeba położyć ich trzy (i tyle właśnie widzicie na zdjęciach). Konsystencja jest lejąca, trzeba uważać przy manewrowaniu przy skórkach! Jest też jedna, bardzo duża wada - lakier bardzo powoli schnie. Top coat typu quick dry jest raczej niezbędny. Zmywa się jak typowy drobny glitter, jeśli ktoś nie lubi się męczyć, to polecam zastosowanie bazy peel of. 😉


I jak? Zauroczył was tak samo jak mnie? 

PS. Właśnie się zorientowałam, że jest to okrągły, 50 post na blogu! Tak to leci! 😁🎉

listopada 06, 2017

Biżuteryjny błysk.

Biżuteryjny błysk.

Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do was z dość prostym "biżuteryjnym" mani. Da się też zauważyć że moje paznokcie są wyraźnie krótsze. 😕 Niestety, w okresach przejściowych moja cera i paznokcie zawsze tracą na kondycji (o dziwo, nie dotyka to włosów...), więc i teraz pazury się paskudnie porozdwajały, dlatego byłam zmuszona sięgnąć po pilniczek. No ale - wolę mieć paznokcie krótsze, ale mocne, niż długie i papierowe. 😉


Mani powstał z użyciem opisywanego tutaj pyłku Essence Metal Shock - na paznokciu serdecznym za pomocą paseczków do french manicure i płynnego lateksu oddzieliłam "okienko" negative space, a resztę paznokcia pomalowałam jasnoszarą bazą. Zerwałam paseczek i lateks po czym natychmiast położyłam drugą warstwę lateksu, żeby zabezpieczyć mój negative space przed pyłkiem (który wlezie wszędzie!). Wklepałam pyłek, zerwałam lateks i pociągnęłam całość zwykłym topem. 

Tak, tak - zwykłym. Nie zależało mi jakoś specjalnie na gładkiej tafli, ale chciałam żeby cyrkonie się dobrze trzymały. Wzdłuż łuku umieściłam cyrkonie i pociągnęłam kolejnymi dwoma warstwami topu. 


Na pozostałych paznokciach widzicie brudno-granatowy lakier MIYO mini drops no. 22. Formuła jest przyjemna, pędzelek wygodny, a dwie cienkie warstwy wystarczają do pełnego krycia. Fajny lakier za małe pieniądze. 😊


I co myślicie?  💎

listopada 01, 2017

Jesienne liście

Jesienne liście

Dzień dobry!

Listopada chyba nie wypada zacząć inaczej, niż jesiennym, "liściastym" manicure. 😉 Na szczęście miejsce w którym chwilowo mieszkam oferuje prawdziwą złotą jesień, taką jakiej dawno już nie widziałam w Polsce. Słońce świeci tutaj praktycznie cały czas, a deszcz zdarzył się może kilka razy i nigdy nie trwał dłużej niż godzinkę. Słowem - cudowna pogoda. Co prawda się już odczuć nadchodzące mrozy, ale jeśli tylko wciąż będzie słońce, to nie są mi one straszne. 😊


Baza pod liściaste stemple (odbite z płytki Born Pretty BPX-L018) to gradient stworzony z trzech bardzo jesiennych lakierów. Cudownego, miedzianego O.P.I. A Woman's Prague-ative (tzw. kolekcja europejska), kremowego brązu Sensique - numer 159 w starszej wersji, oraz złotka Golden Rose Color Expert 69. To właśnie dzięki temu złotku i miedzianemu cudakowi od O.P.I. paznokcie niesamowicie mieniły się w słońcu! ✨



I jak wam się podoba takie powitanie listopada? 😉

października 27, 2017

Halloween - pięć strrrrrasznych pomysłów na manicure. 👻

Halloween - pięć strrrrrasznych pomysłów na manicure. 👻

Dzień dobry!

Nie jestem z tych, co nie lubią Halloween. Nie świętuję go jakoś szczególnie, ale też nie uważam, żeby było to święto gorsze od "naszych" dwudniowych spacerów po cmentarnych alejkach. Ba! Czy się to nam podoba, czy nie, to pod wieloma względami to właśnie Halloween ma kulturowe i historyczne "pierwszeństwo". 😉 Dodatkowo uważam, że taka zabawa to świetny sposób na oswojenie najmłodszych (ale i dorosłych!) z trudnymi, często przerażającymi tematami, które są jednak częścią życia i nie możemy ich uniknąć. Każdy z nas czegoś się boi, każdy z nas styka się ze smutkiem, i każdy z nas ma prawo do oswojenia tych emocji - w taki sposób, jaki uważa za najlepszy. Dlatego więc, nie przeciągając dłużej, zapraszam was do obejrzenia mojego wkładu w tegoroczne Halloween - oczywiście, manicurowego. 😛


Wyjątkowo dzisiaj prezentuję nie jeden, spójny mani, ale pięć pomysłów na to, jak szybko i łatwo można "strrrrasznie" udekorować paznokcie. Wiem, że przy różnych specjalnych okazjach popularne jest ozdabianie paznokci tematycznymi stemplami, ale - co za wstyd! - ja nie posiadam ANI JEDNEJ halloweenowej płytki! (Ale oczywiście zamierzam naprawić ten błąd przy kolejnych zakupach. 😁) Postawiłam więc na proste wzory które nawet osoba z tak zerowym talentem jak ja może wykonać ręcznie.


Palec wskazujący to NINJA. (Który na dodatek miał być mumią, ale stwierdziłam, że efekt końcowy bardziej jednak przypominał mi zamaskowanego wojownika, niż Tutenchamona. 😜) Na pomalowany nudziakową bazą paznokieć nakleiłam "na bakier" paseczki taśmy klejącej i pociągnęłam płytkę czarnym lakierem. Szybko odkleiłam tasiemki, a kiedy całość podeschła sondą namalowałam mojej ninja-mumii oczy. Szybko i prosto.

Środkowy paznokieć zdobi wariacja na temat ZOMBIE. Namalowanie całej zombiastej głowy absolutnie nie mieści się w zakresie moich umiejętności, więc postanowiłam cienkim pędzelkiem, na szarej bazie (z kilkoma "pacnięciami" ciemniejszego koloru, dla efektu tekstury) namalować szwy, bez których przecież żadne zombie nie może się obejść. 😄

Na palcu serdecznym postawiłam na zdobienie które bardzo chciałam wykonać od prawie roku, kiedy zobaczyłam je na Pintereście - i w końcu przyszła okazja! Mrugające w ciemności OCZY to chyba obowiązkowy element wszystkich kreskówek typu "Scooby-Doo" czy "Kacze Opowieści". Kiedy pojawiały się na ekranie, od razu wiedzieliśmy, że nasz bohater jest w niezłych tarapatach. 😉 To naprawdę bardzo proste zdobienie - na czarnej bazie sondą (bądź wsuwką do włosów) malujemy oczy. 


Kciuk to tradycyjny JACK-O'-LANTERN - dyniowa morda świecąca w ciemności (u mnie świeciła dzięki fluorescencyjnemu top-coatowi, niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia bez światła, żeby pokazać wam ten efekt). Na pomarańczowej bazie, czarnym lakierem malujemy straszliwą facjatę, według własnego uznania. I nie musimy się martwić, jeśli nie wyjdzie idealnie! W końcu przerażające paszcze są tym straszniejsze, im bardziej krzywe. 🎃

Mały paznokieć z kolei miał przypominać WILKOŁACZY PAZUR, i myślę, że będzie to świetny halloweenowy akcent nawet dla tych z was, które z jakichś powodów muszą zachować stonowany dress-code. Nie rzuca się w oczy na tyle, żeby razić, ale jednocześnie jest wyraźnie "inny". Żeby osiągnąć taki efekt musimy pomalować cały paznokieć lakierem nude jak najbardziej przypominającym kolor naszej skóry, a następnie czarnym lakierem wyrysować na nim szpiczasty, pazurzasty kształt. (Oczywiście, jeśli lubimy piłować paznokcie w szpic, to nie ma potrzeby tego robić, hahaha. 😁)


I jak wam się podobają moje propozycje na 31 października? 😊

października 22, 2017

Ludowa łączka.

Ludowa łączka.

Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do was z "leniwym" zdobieniem, czyli po prostu naklejkami wodnymi. 😉Zawsze kiedy nie mam weny, lub po prostu nie jestem pewna, co chciałabym widzieć na swoich paznokciach, sięgam po takie rozwiązanie. Szybko, przyjemnie, i efektownie! 



Te naklejki  kupiłam w jednym ze sklepów na Allegro sprzedających autorskie wzory, nie mają więc ani numerka, ani nazwy. Łowickie wzory na czarnym tle od razu mnie zauroczyły, lecz, niestety, nie mogę ich pochwalić. 😕 Naklejki są półprzezroczyste, co powoduje że wymagają nałożenia na jasną bazę - na ciemnym lakierze po prostu nie widać wzoru. Samo to nie byłoby wadą, w końcu większość naklejek jest taka. Ale niestety, są również bardzo cienkie i się przedzierają. W połączeniu z jasnym (w moim przypadku białym) spodem bardzo łatwo o nieeleganckie prześwity i wytarte końcówki. Jednak efekt końcowy spodobał mi się mimo to, i gdybym gdzieś znalazła podobny wzór, ale lepszej jakości, kupowałabym w ciemno. 



 A wy co myślicie o takim mani "na ludowo"? 😊

października 17, 2017

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Dzień dobry!

Tak jak obiecałam - dzisiaj prezentuję drugi pyłek z serii Essence Metal Shock. Ten nosi nazwę 02 me and my unicorn i powiem wam, że jest ona w zupełności uzasadniona. 😵 Przygotujcie się więc na ogromną jak na mnie ilość zdjęć, bo mam zamiar pokazać wam to cudo pod każdym możliwym kątem.




W tym zdobieniu wtarłam pyłek w czarny lakier bazowy, tak samo jak w poprzednim mani, i zabezpieczyłam wodnym top coatem. Następnie odstemplowałam geometryczny wzór z płytki hehe 005 i pociągnęłam kolejną warstwą topu. Szybko i prosto. (Tak, tak, coś mi się popsuło na środkowym paznokciu, ale było na tyle małe, że nie rzucało się w oczy przy noszeniu, a bałam się, że przy zmywaniu popsuję pozostałe cudeńka. 😉)








I jak, zachwycił was tak samo jak mnie? 😜

października 12, 2017

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Dzień dobry!

Jakiś czas temu w szafach Essence pojawiła się seria Metal Shock, a z nią "nowość" lakieromaniaczkom dobrze znana już od dawna, a mianowicie - pyłki do zdobienia paznokci. 😉 Jak jednak wiemy pyłki mają to do siebie, że tracą cały swój urok pod "klasycznym" top coatem, co, jak myślę, mogło zniechęcać do ich wypróbowania miłośniczki tradycyjnych lakierów (takie jak ja!). Essence stanęło więc na wysokości zadania i razem z pyłkami wprowadziło do sprzedaży top coat na bazie wody który, przynajmniej w teorii, pozwala na zachowanie wspaniałego efektu pyłku bez uciekania się do lakierów hybrydowych. Czy faktycznie?



Pyłek kosztuje 12,99 zł i zapakowany jest w odkręcany słoiczek o pojemności 1g. Cena jest nieco wysoka w porównaniu z produktami z Chin, ale zakładam, że w tym wypadku płacimy też za łatwy i komfortowy dostęp do produktu. Na zdjęciu widzicie kolor 01 mirror, mirror on the nail czyli "podstawowy" srebrny. Oprócz tego firma oferuje jeszcze pięć odcieni: złoty, różowy, zielony, niebieski, i - mój ulubiony - duochrom opalizujący na niebiesko-fioletowo, który zamierzam pokazać w kolejnym poście. 💅 Pyłek należy wklepać lekko w pół-wyschnięty lakier. U mnie stan idealny do aplikacji lakier bazowy osiągał po jakichś dwóch minutach, ale wiadomo, zależy od producenta. Jak możecie zauważyć na zdjęciach na środkowym i serdecznym palcu zdarzyły mi się małe wgnioty - za bardzo pośpieszyłam się z aplikacją i po prostu zrobiłam dziurę w lakierze. 😜 Ale kiedy wyłapie się już odpowiedni moment, to aplikowanie pyłku jest łatwe i przyjemne. Nie ma też potrzeby zabezpieczania skórek, bo po skończonym manicure wystarczy umyć ręce - wszystkie pozostałości pyłku pięknie schodzą pod wodą.

Da się też zauważyć, że ze względu na inną aplikację pyłku (lakier jest jeszcze miękki, więc nie możemy go "wpolerować" w płytkę, musimy wklepać) efekt nie jest tak "lustrzany" jak na lakierze hybrydowym. Ja nie uważam tego za wadę - seria w końcu nazywa się "Metal Shock" a nie "Chrome Shock"! 😉 Ale - dla bardzo upartych - na to też jest połowiczny sposób! (Który odkryłam dopiero przy kolejnym mani z użyciem pyłków, więc nie widać tego na zdjęciach.) Musimy po wklepaniu pyłku poczekać po prostu do całkowitego wyschnięcia lakieru i wtedy zabrać się za polerowanie. Idealnie lustrzanej powierzchni może nie osiągniemy, ale na pewno będzie ona bardziej gładka i równomierna. Po wszystkim pociągamy paznokcie topem wodnym.


Top coat również kosztuje 12,99 zł i ma standardową pojemność lakieru. Jestem przekonana, że wystarczy na wiele aplikacji, szczególnie że wydaje się być dość wydajny. Od razu widać jednak, że nie jest to "zwykły" top. Po pierwsze, jest bardzo rzadki, wręcz lejący. Łatwo ubrudzić nim skórki, ale wyczyszczenie ich nie jest problemem, bo na skórze zasycha  postaci elastycznej warstewki, którą łatwo zeskrobać patyczkiem. Po drugie, top ma mleczy kolor i charakterystyczny, ciężki do opisania zapaszek, który mi osobiście jednak nie przeszkadza. Zarówno mleczność jak i zapach znikają po wyschnięciu - top jest gładki i błyszczący. Trzyma się też bardzo przyzwoicie. W internecie widziałam skargi na jego kiepską trwałość, ale jak tego nie doświadczyłam. Mani trzymał się pięć dni w stanie bardzo dobrym. Jedyne co zauważyłam to lekkie starcie końcówek, ale to zdarza się często też w klasycznych metalicznych lakierach, więc uważam to po prostu za charakterystykę tego typu efektów.


Jak widzicie paznokcie nie są idealnie lustrzane, bo, tak jak mówiłam, inna jest specyfika nakładania, a i top bardzo delikatnie (na pewno duuuużo mniej niż zwykły!), ale jednak wciąż nieco "psuje" efekt tafli. Podsumowując uważam jednak, że jest to rzecz warta zakupu. Szczególnie top wodny, którego nie ma w ofercie żadna inna firma dostępna stacjonarnie w Polsce, a który przydaje się też przy wielu innych metodach zdobienia paznokci. Pyłek daje piękny efekt, (szczególnie wspomniany wcześniej duochrom, który zobaczycie już niedługo 😉) a cena, chociaż wyższa niż normalnie, nie jest też jakaś kosmiczna. Ode mnie duży plus dla Essence. 👍


I jak? Skusicie się? 

PS. Chciałam też przeprosić Was za ewentualne pogorszenie się jakości zdjęć. Staram się jak mogę, ale niestety, chwilowo mieszkam w miejscu, gdzie o dobre dzienne światło coraz trudniej. 😕 Mam nadzieję, że wybaczycie więc te drobne niedociągnięcia.
Copyright © 2016 Nail art and manicure. , Blogger