października 17, 2017

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Dzień dobry!

Tak jak obiecałam - dzisiaj prezentuję drugi pyłek z serii Essence Metal Shock. Ten nosi nazwę 02 me and my unicorn i powiem wam, że jest ona w zupełności uzasadniona. 😵 Przygotujcie się więc na ogromną jak na mnie ilość zdjęć, bo mam zamiar pokazać wam to cudo pod każdym możliwym kątem.




W tym zdobieniu wtarłam pyłek w czarny lakier bazowy, tak samo jak w poprzednim mani, i zabezpieczyłam wodnym top coatem. Następnie odstemplowałam geometryczny wzór z płytki hehe 005 i pociągnęłam kolejną warstwą topu. Szybko i prosto. (Tak, tak, coś mi się popsuło na środkowym paznokciu, ale było na tyle małe, że nie rzucało się w oczy przy noszeniu, a bałam się, że przy zmywaniu popsuję pozostałe cudeńka. 😉)








I jak, zachwycił was tak samo jak mnie? 😜

października 12, 2017

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Dzień dobry!

Jakiś czas temu w szafach Essence pojawiła się seria Metal Shock, a z nią "nowość" lakieromaniaczkom dobrze znana już od dawna, a mianowicie - pyłki do zdobienia paznokci. 😉 Jak jednak wiemy pyłki mają to do siebie, że tracą cały swój urok pod "klasycznym" top coatem, co, jak myślę, mogło zniechęcać do ich wypróbowania miłośniczki tradycyjnych lakierów (takie jak ja!). Essence stanęło więc na wysokości zadania i razem z pyłkami wprowadziło do sprzedaży top coat na bazie wody który, przynajmniej w teorii, pozwala na zachowanie wspaniałego efektu pyłku bez uciekania się do lakierów hybrydowych. Czy faktycznie?



Pyłek kosztuje 12,99 zł i zapakowany jest w odkręcany słoiczek o pojemności 1g. Cena jest nieco wysoka w porównaniu z produktami z Chin, ale zakładam, że w tym wypadku płacimy też za łatwy i komfortowy dostęp do produktu. Na zdjęciu widzicie kolor 01 mirror, mirror on the nail czyli "podstawowy" srebrny. Oprócz tego firma oferuje jeszcze pięć odcieni: złoty, różowy, zielony, niebieski, i - mój ulubiony - duochrom opalizujący na niebiesko-fioletowo, który zamierzam pokazać w kolejnym poście. 💅 Pyłek należy wklepać lekko w pół-wyschnięty lakier. U mnie stan idealny do aplikacji lakier bazowy osiągał po jakichś dwóch minutach, ale wiadomo, zależy od producenta. Jak możecie zauważyć na zdjęciach na środkowym i serdecznym palcu zdarzyły mi się małe wgnioty - za bardzo pośpieszyłam się z aplikacją i po prostu zrobiłam dziurę w lakierze. 😜 Ale kiedy wyłapie się już odpowiedni moment, to aplikowanie pyłku jest łatwe i przyjemne. Nie ma też potrzeby zabezpieczania skórek, bo po skończonym manicure wystarczy umyć ręce - wszystkie pozostałości pyłku pięknie schodzą pod wodą.

Da się też zauważyć, że ze względu na inną aplikację pyłku (lakier jest jeszcze miękki, więc nie możemy go "wpolerować" w płytkę, musimy wklepać) efekt nie jest tak "lustrzany" jak na lakierze hybrydowym. Ja nie uważam tego za wadę - seria w końcu nazywa się "Metal Shock" a nie "Chrome Shock"! 😉 Ale - dla bardzo upartych - na to też jest połowiczny sposób! (Który odkryłam dopiero przy kolejnym mani z użyciem pyłków, więc nie widać tego na zdjęciach.) Musimy po wklepaniu pyłku poczekać po prostu do całkowitego wyschnięcia lakieru i wtedy zabrać się za polerowanie. Idealnie lustrzanej powierzchni może nie osiągniemy, ale na pewno będzie ona bardziej gładka i równomierna. Po wszystkim pociągamy paznokcie topem wodnym.


Top coat również kosztuje 12,99 zł i ma standardową pojemność lakieru. Jestem przekonana, że wystarczy na wiele aplikacji, szczególnie że wydaje się być dość wydajny. Od razu widać jednak, że nie jest to "zwykły" top. Po pierwsze, jest bardzo rzadki, wręcz lejący. Łatwo ubrudzić nim skórki, ale wyczyszczenie ich nie jest problemem, bo na skórze zasycha  postaci elastycznej warstewki, którą łatwo zeskrobać patyczkiem. Po drugie, top ma mleczy kolor i charakterystyczny, ciężki do opisania zapaszek, który mi osobiście jednak nie przeszkadza. Zarówno mleczność jak i zapach znikają po wyschnięciu - top jest gładki i błyszczący. Trzyma się też bardzo przyzwoicie. W internecie widziałam skargi na jego kiepską trwałość, ale jak tego nie doświadczyłam. Mani trzymał się pięć dni w stanie bardzo dobrym. Jedyne co zauważyłam to lekkie starcie końcówek, ale to zdarza się często też w klasycznych metalicznych lakierach, więc uważam to po prostu za charakterystykę tego typu efektów.


Jak widzicie paznokcie nie są idealnie lustrzane, bo, tak jak mówiłam, inna jest specyfika nakładania, a i top bardzo delikatnie (na pewno duuuużo mniej niż zwykły!), ale jednak wciąż nieco "psuje" efekt tafli. Podsumowując uważam jednak, że jest to rzecz warta zakupu. Szczególnie top wodny, którego nie ma w ofercie żadna inna firma dostępna stacjonarnie w Polsce, a który przydaje się też przy wielu innych metodach zdobienia paznokci. Pyłek daje piękny efekt, (szczególnie wspomniany wcześniej duochrom, który zobaczycie już niedługo 😉) a cena, chociaż wyższa niż normalnie, nie jest też jakaś kosmiczna. Ode mnie duży plus dla Essence. 👍


I jak? Skusicie się? 

PS. Chciałam też przeprosić Was za ewentualne pogorszenie się jakości zdjęć. Staram się jak mogę, ale niestety, chwilowo mieszkam w miejscu, gdzie o dobre dzienne światło coraz trudniej. 😕 Mam nadzieję, że wybaczycie więc te drobne niedociągnięcia.

października 07, 2017

Decoupage na paznokciach.

Decoupage na paznokciach.

Dzień dobry!

Jak wiecie staram się powoli zużywać mój zapas naklejek wodnych, więc tym razem mam do zaprezentowania mani bardzo proste i szybkie z użyciem naklejek-kwiatów, które bardzo przypominają mi wzory jakie można znaleźć na różnych cudeńkach zdobionych metodą decoupage. Sama akurat w tym typie rękodzieła nie siedzę, ale lubię sobie czasem pooglądać piękne prace na Pintereście czy Instagramie. 😊


Dwa środkowe paznokci, jako tło pod kwiatki, pomalowałam lakierem Golden Rose WOW! nr 95. To kremowy, klasyczny beż, bardziej ciepły, niż chłodny, ale w sumie trzymający się "w środku" skali. Myślę, że taki odcień zawsze warto mieć, nawet jeśli zazwyczaj nie lubimy nudziaków. 😉 Jak (chyba) wszystkie GR z tej kolekcji nakłada się pięknie, pędzelek jest odpowiednio szeroki, a do idealnego krycia potrzeba dwóch cieńszych warstw. Po prostu - solidna firma. Pozostałe paznokcie to upolowane na wyprzedaży bordo ze starej kolekcji Catrice - 94 It's A Very Berry Bash. Tutaj mogłabym się jedynie przyczepić do szerokości pędzelka, bo mam wrażenie że jest zbyt szeroki, żeby można było nim precyzyjnie działać na węższych paznokciach. Ale kolor jest śliczny, więc mogę przeboleć. 😜



I co myślicie o takim zdobieniu?

października 02, 2017

Rockowa kratka.

Rockowa kratka.

Dzień dobry!

Dzisiaj prezentuję pierwszy w tym roku mani inspirowany jesiennymi klimatami, a konkretnie flanelowymi koszulami z wzorem w kratkę, zawsze popularnymi kiedy za oknem szarówka. 😊 Jestem ciepłolubna, nie lubię słoty, mrozu, i deszczu, ale jeszcze bardziej nie cierpię chyba pogody bardzo zmiennej. Niestety, "złota jesień" głównie takie klimaty nam serwuje - rano chłodno, w południe gorąco, w nocy lodowato. Nie wiadomo jak się ubrać i w każdej chwili można porządnie zmoknąć. Brrr! A i malowanie paznokci jest coraz trudniejsze, bo brakuje naturalnego światła... 😐


Na szczęście ładne mani potrafi w sekundę poprawić szary humor! Nie wiem jak wy, ale ja, kiedy mam szczególnie udany mani, to czasem po prostu gapię się na swoje paznokcie przez dłuższą chwilę. 😁 Do tego mani użyłam lakierów Golden Rose Color Expert 105 (czerwień) oraz Rich Color 35 (czerń). Krateczkę odbiłam z płytki QA 96 którą bardzo lubię za to, że wzory są dość duże i ładnie obejmują paznokieć. Jako rockandrollowy akcent dokleiłam ćwieka-gwiazdkę który, niestety, jest bardzo płaski i trzymał się tylko jeden dzień. 



Co myślicie o takim powitaniu jesieni? 😉

września 27, 2017

Minimalistyczne mani.

Minimalistyczne mani.

Dzień dobry!

Wiele się ostatnio dzieje w moim życiu, nie mam zbytnio czasu ani na wymyślne stylizacje, ani na przeglądanie internetu w poszukiwaniu inspiracji, więc dzisiaj, krótko i na temat - minimalistyczne mani na szybko, zainspirowane oczywiście pracami "wiszącymi" na pintereście i instagramie. Jasny, beżowy kolor to Golden Rose Quick Dry 08, a czarny to również Golden Rose tym razem z serii Rich Color


Trójkącik wykonany za pomocą taśmy klejącej, a kropeczki sondą (ale można z powodzeniem użyć do nich np. wsuwki do włosów albo łebka szpilki). Całość wygląda moim zdaniem niebanalnie i dość futurystycznie, a jednocześnie wykonanie takiego mani zajmuje dosłownie chwilkę. W sam raz na te momenty w życiu, kiedy prawie na nic nie mamy czasu, a jednocześnie chcemy poprawić sobie humor nowym manicure. 😉

września 22, 2017

Marmurek, wersja druga.

Marmurek, wersja druga.

Dzień dobry!

Pamiętacie może moją pierwszą próbę zmalowania marble nails? Od tamtego czasu doszłam do wniosku, że chętnie popróbowałabym jeszcze, tym razem może innymi technikami, bo z farbką akrylową jakoś tak średnio się polubiłam. Postawiłam więc na tzw. smoosh manicure, czyli po prostu rozmazanie plam lakieru czystym stemplem i przeniesienie powstałego miksu na paznokcie. Jest to naprawdę szybki i bezproblemowy sposób na oryginalne mani (pod warunkiem, oczywiście, że zabezpieczymy skórki przed zabrudzeniem!), a do tego nie wymaga absolutnie żadnej precyzji. Po porostu chlapiemy i stemplujemy! 😜


Jako że akcent miał być marmurkowy postawiłam na różne odcienie szarości, biel, oraz kilka kropelek złota. (Wiem, że naturalnie w marmurze raczej go nie znajdziemy, ale modne ostatnio połączenie tych dwojga najwyraźniej udzieliło się i mnie.) Nakapałam lakierami na silikonową podkładkę pod garnek (która od długiego czasu z powodzeniem zastępuję mi profesjonalną matę do paznokci - bo po co przepłacać? 😉) i przycisnęłam stemplem, przesuwając nim lekko, żeby kolory ładnie się połączyły. Odczekałam kilka sekund, żeby lakier "ściął się" na stemplu (wtedy łatwiej przenieść go na paznokieć) i przycisnęłam do paznokcia. Zbliżenie na efekt końcowy:


Pozostałe paznokcie po prostu pomalowałam na czerwono, ale niestety, użyłam do tego jednego z moich starszych, zapomnianych lakierów. Wyprodukowała go firma Flormar która najwyraźniej wycofała się już z polskiego rynku, bo nigdzie nie mogę znaleźć informacji o ich stoiskach. Chociaż sam lakier ma ładny kolor i dość przyjemną konsystencję, to na tym pochwały się kończą. 😕Pędzelek jest cienki i bardzo niewygodny, a trwałość naprawdę marna. Na zdjęciach widzicie mani po zaledwie dwóch dniach noszenia, a końcówki już są okropnie starte! Mam nauczkę, żeby nieudane lakiery wyrzucać od razu, a nie czekać, aż zapomnę, dlaczego ich nie używam. 😒


Lubicie smoosh mani? A może chcecie wypróbować tę technikę?  

września 17, 2017

Pozłacane kropeczki.

Pozłacane kropeczki.

Dzień dobry!

Po kilku dobrych miesiącach chodzenia z długimi paznokciami dopadła mnie wreszcie klątwa lakieromaniaczki.  Coś gdzieś źle chwyciłam, mokra dłoń wpadła w poślizg, i bum! Po paznokciu. I to nawet nie nadłamany, nagięty, zahaczony, czy ukruszony... Tylko normalnie złamany w pół. 😬Zaklęłam bardzo nieelegancko, zmyłam lakier, i spiłowałam całą bandę na krótko. Zmieniając przy tym kształt, bo jakoś krótkie paznokcie wolę w wydaniu prostokątnym, niż owalnym. (Też tak macie?)


Zastanawiając się, co by z tym fantem zrobić, i to na szybko, wpadłam na pomysł użycia jasnego nudziaka Golden Rose Quick Dry 08 - w połączeniu z krótkimi paznokciami wygląda bardzo schludnie i elegancko, a jednocześnie jest na tyle jasny, żeby ożywiać nieco dłonie. Taki naturalny mani postanowiłam "ubogacić" trochę złotkiem, też od Golden Rose, tym razem z linii Jolly Jewels o numerze 103. Czarne kropeczki to z kolei Golden Rose Rich Color, który świetnie się nadaje do takich zdobień ze względu na dobrą pigmentację. (Polecam go również do stempli, wzory pięknie się odbijają!) Tak więc, w sumie trochę przypadkowo, wyszedł mi taki "goldenrosowy" mani. 😜



Zdobienie, mimo że zrobione na szybcika i w nie do końca dobrym humorze, nosiło mi się przyjemnie, i aż trochę żal było mi je zmywać. A wam jak się podoba? 😉

września 12, 2017

Henną malowane.

Henną malowane.

Dzień dobry!

Szczerze powiem, że prezentowane dzisiaj mani nosiłam bity tydzień, cały czas rozpływając się w zachwytach. 💖 Zaczęło się od tego, że bardzo chciałam wykorzystać kupiony w ostatniej chwili lakier Essence z serii Out Of Space Stories Space Glam. Już w buteleczce przepięknie się prezentował - baza w kolorze brudnego różu/lila, w której aż gęsto od drobinek opalizujących na zielono, niebiesko, nieco srebrno, ale głównie jednak na złoto. No cudo. 



 Po pomalowaniu paznokci lakier również nie zawiódł. Do pełnego krycia potrzebuje 3 cieńszych warstw (jest raczej rzadki), ale wysycha w moment i nie sprawia żadnych problemów. Niesamowicie podkreśla opaleniznę, no i oczywiście - błyszczy się jak szalony. Starałam się to jak najlepiej uchwycić na zdjęciach, stąd ich ilość w poście jest trochę większa niż zazwyczaj. 😉 Jakoś tak, kiedy zobaczyłam efekt na paznokciach, od razu pomyślałam o wzorze w typie mandali lub hinduskich zdobień mehendi. Na jednej z moich plastikowych płytek no-name mam świetny wzór, wystylizowany na ręcznie malowany, co pozwala na drobne "oszukaństwo" wszystkim tak uzdolnionym w odręcznym malowaniu, jak ja. 😜 Podsumowując, z efektu końcowego byłam całkowicie zadowolona, wyszło dokładnie to, czego chciałam (samej o tym nie wiedząc!), a do tego mani świetnie się trzymał.




A wam jak się podoba?

września 07, 2017

Sweet kitty, little kitty...

Sweet kitty, little kitty...

Dzień dobry!


Mani które dzisiaj widzicie po raz pierwszy zobaczyłam w tym filmiku kanału cutepolish na YT. Wzór tej supersłodkiej, puchatej kociej mordki, od razu skradł mi serce, a przy okazji stał się sposobem na przećwiczenie malowania "z ręki". Jak widzicie nie wyszło super idealnie, ale chyba jak na pierwszy raz wystarczy. 😉


Wszystkie paznokcie pomalowałam nudziakowym lakierem Rimmel 60 seconds 500 Caramel Cupcake (nawet nazwa lakieru jest słodka!), po czym kawałkiem gąbeczki wymalowałam w środku białe, puchate kółeczko. Po wyschnięciu za pomocą cienkiego pędzelka i farbki akrylowej narysowałam w nim kocią mordkę z uszami, oraz, w przypływie inspiracji, małe łapki na środkowym i małym palcu. Całość zabezpieczyłam topem, żeby farbka nie sprawiła żadnych niespodzianek. 


I jak wam się podoba taki koci malunek? 😊

września 02, 2017

Liquid Mask - czyli dlaczego nie musimy czekać tygodniami na przesyłkę z Born Pretty. 😉

Liquid Mask - czyli dlaczego nie musimy czekać tygodniami na przesyłkę z Born Pretty. 😉

Dzień dobry!

Dzisiaj przyszła pora na posta, do którego napisania zbierałam się już dłuższy czas, od kiedy trafiłam na ten (dość stary) post na blogu mirrorowisko.pl. Zaciekawiło mnie to, i postanowiłam na własnej skórze przetestować, czy faktycznie modelarski fluid maskujący to to samo co lateks do zabezpieczania skórek. W oryginalnym poście chodzi co prawda o porównanie do słynnego Liquid Palisade firmy Kiesque, który kosztuje 14 dolarów za niecałe 3 ml! 😱 Czyli jakieś pięć dych za ilość lateksu mieszczącą się w łyżce do zupy - to ja dziękuję, nie skorzystam. Przyszło mi jednak do głowy, że przecież mój ulubiony lateks z Born Pretty również występuje w tych wszystkich fajnych kolorach co Liquid Palisade, i, jak się okazuje, Liquid Mask, podobnie też zachowuje się na skórze. Czyżby więc faktycznie była to ta sama substancja...? 


Zachęcona do przeprowadzenia eksperymentu wyszukałam Liquid Mask w internetowych sklepach modelarskich, i jak się okazało, w jednym z Gdańskich, a więc całkiem blisko mnie, dostępny był od ręki. Zapłaciłam niecałe 9 złotych za 17 ml, co jest ofertą lepszą niż ta Born Pretty, gdzie za 6 ml płacimy (w cenie regularnej) 2 dolary, czyli jakie 7-8 złotych, zależnie od kursu. Do tego dochodzi możliwość dostania produktu, jeśli nie od ręki, to na pewno w czasie krótszym, niż kilka tygodni.

Jedyna informacja o składzie znajduje się na etykiecie z tyłu buteleczki, i jest to zdanie "contains natural rubber (latex)". W sumie nie powinno to dziwić, bo w modelarstwie Liquid Mask służy praktycznie do tego samego co przy robieniu manicure - zabezpieczania małych miejsc, które chcemy uchronić przez pomalowaniem, a co nadaje się do tego lepiej, niż naturalny lateks? 😜 Nie zwalnia nas to jednak z potrzeby przeprowadzenia próby uczuleniowej! BEZWZGLĘDNIE należy najpierw ostrożnie wypróbować produkt, szczególnie taki który nie był docelowo przeznaczany do malowania/zabezpieczania skóry! (No i, oczywiście, jeśli zawiera składniki które mogą nas uczulić, ale zakładam, że osoby z alergią na lateks po prostu omijają takie produkty szerokim łukiem. 😉) Na mnie, na szczęście, po ostrożnym wypróbowaniu odrobiny na wierzchu dłoni, nie stało się nic niepokojącego, i mogłam przystąpić do eksperymentu właściwego.


Produkt sprzedawany jest w małej buteleczce "z dziubkiem", która oczywiście nijak nie nadaje się do nakładania go wokół paznokci. Dlatego przelałam część do pustej buteleczki po lakierze (bardzo dobrze umytej!) i dopiero zaczęłam malowanie. Dwa palce, dla porównania wyglądu po wyschnięciu, pokryłam lateksem z Born Pretty. Teraz kilka słów o ogólnych właściwościach Liquid Mask:

Konsystencja: dość rzadka, ale nie jest to problemem. Ładnie dociera w różnie zagłębienia, co sprawia, że nie trzeba potem doczyszczać z lakieru jakiegoś ominiętego fragmentu. Powiedziałabym, że lateks BP jest minimalnie bardziej gęsty, ale może to być po prostu kwestia tego, że używam go dłużej. Tak czy siak - formuła Liquid Mask mi odpowiada.

Schnięcie: takie samo jak przy lateksie BP Pół minuty wystarcza do wyschnięcia cienkiej warstwy, grubsza potrzebuje odpowiednio dłużej. Nie zdarzyło się jednak, żeby potrzebował powyżej półtorej minuty, chociaż nakładałam także dość grubo, "zalewająco".

Odczucie na skórze: identyczne. 😜 Lateks, tak samo jak BP, lepi do siebie palce i trzeba uważać, żeby ich nie złączyć. 


 No dobrze, a co ze ściąganiem? No więc - też świetnie! Niestety, nie udało mi się nakręcić jakiegoś sensownego filmiku (cały czas rzucałam cień ręką), więc zrobiłam serię zdjęć i skleiłam je razem "krok po kroku". 😉 Liquid Mask schodzi ze skórek całkiem gładko, zazwyczaj w jednym, zwijającym się w kulkę kawałku. Gdzieniegdzie zostają jakieś małe farfocle, ale dokładnie to samo dzieje się przy użyciu lateksu z Born Pretty. Słowem, znów oba produkty wypadają niemal identycznie.

Raz, dwa, trzy i gotowe!

Podsumowując - Liquid Mask pachnie jak lateks do skórek, wygląda jak lateks do skórek, i zachowuje się jak lateks do skórek. Na moje oko jest to więc dokładnie ta sama substancja, tylko że łatwiej dostępna i tańsza, co przemawia tylko na jej korzyść. Cieszę się, że znalazłam tego posta na blogu mirrorowisko, bo dzięki temu odkryłam lepszy sposób na zdobycie niezbędnego produktu. 😉

sierpnia 28, 2017

Ogniście geometryczne.

Ogniście geometryczne.

Dzień dobry!


Oto ósmy i ostatni tydzień wakacyjnego projektu u Malinowej. I chociaż nie zawsze udało mi się zmalować coś na czas, to dobrze się bawiłam, wymyślając tematyczne mani. W końcowym tygodniu temat to "Geometryczne". Od razu przyszła mi więc na myśl płytka Born Pretty BP-77, zawierająca geometryczne linie i trójkąty. Jak zwykle, od końca, kiedy już wybrałam wzór, zaczęłam myśleć o bazie. 😜 Kiedy przegląda się internet można by dojść do wniosku, że takie proste linie i kąty pasują tylko do mani albo bardzo ciemnych, albo całkiem neutralnych. Na przekór tej modzie postawiłam więc na kolor i neon. 


Na jednej warstwie jasnego beżu (żeby podbić kolory) gąbeczką do makijażu wykonałam gradient lakierami Golden Rose Ice Chic 306, Golden Rose WOW Nail Color 37, oraz Orly Fruity Pink Neon (który jest pierwszym Orly w mojej kolekcji i jak na razie całkiem mi się podoba - jedyną wadą jest słabe krycie). Na tak przygotowanym tle odbiłam czarnym lakierem wzorki z wymienionej wyżej płytki. Szybko i przyjemnie, a jeśli zabezpieczy się skórki, to nie ma nawet dużo sprzątania. 😉




I co myślicie? 😊

sierpnia 23, 2017

Stokrotki na błękicie. 🌼

Stokrotki na błękicie. 🌼

Dzień dobry!


Niestety nie dałam rady zrobić mani na szósty tydzień projektu u Malinowej, ale w tym na szczęście udało mi się zmalować coś tematycznego. Tym razem są to kwiatki, a konkretnie - drobne stokrotki. A że białe stokrotki na błękitnym tle jakoś zawsze kojarzą mi się z letnią, "domową" sukienką (albo obrusem 😉), to mimo że nie przepadam za niebieskościami na paznokciach, jako tło wybrałam piękny, głęboki błękit MySecret z serii Chalky Matt (243). Jest to dość stara seria limitowana, która swego czasu podbiła serca lakieromaniaczek. Nic dziwnego, bo kolor jest nasycony, a nakładanie bezproblemowe. Do tego naprawdę głęboki i trwały mat -  chociaż ja zazwyczaj i tak pokrywam paznokcie nabłyszczającym topem. 


Na tym tle białym lakierem odbiłam drobne kwiatki, wybierając wzór z jednej z moich plastikowych płytek kupionych za grosze. Potem narzędziem do kropkowania i żółtym lakierem Miss Sporty Clubbing Color 140 domalowałam im środki. Miss Sporty to taki przyjemny, lekko pastelowy żółty, przyjemny w nakładaniu i dobrze kryjący. Całość pokryłam warstwą Sally Hansen Insta Dri i tyle. 😜 Letnie kwiatuszki gotowe. 




I co myślicie o takiej łączce na paznokciach? 😊

sierpnia 18, 2017

Dmuchawiec.

Dmuchawiec.

Dzień dobry!

Postanowiłam, że muszę w końcu zacząć wykorzystywać moje naklejki wodne. I to właściwe całe moje przemyślenia, kryjące się za tym mani. 😜 Przewracając arkusiki z przeróżnymi naklejkami, zbieranymi podczas kolejnych zakupów na Allegro stwierdziłam, że mam tego zdecydowanie za dużo, i najwyższa pora zużyć chociaż część. Wyjątkowo nie miałam ochoty na nich ekstrawaganckiego, więc wybór padł na subtelne naklejki z motywem dmuchawca, w pastelowych kolorach. A że tłem dla dmuchawca jest trójkolorowa plama, to uznałam, że taki gradient będzie idealnym uzupełnieniem pozostałych paznokci. 


Naklejkę przykleiłam na białą bazę, a na reszcie paznokci wykonałam gradient lakierami Golden Rose WOW! Color 83 (niebieski) i 20 (róż), oraz lakierem Miss Sporty Clubbing Color 160 (miętowa zieleń). Do tego, ponieważ ja to ja 😉 - pociągnęłam je jedną warstwą opalizującego na złoto-fioletowo "efektu syrenki" Color Edition by Eveline




I jak wam się podoba taki "ulotny" mani? 😊
Copyright © 2016 Nail art and manicure. , Blogger