środa, 23 sierpnia 2017

Stokrotki na błękicie. 🌼

Dzień dobry!


Niestety nie dałam rady zrobić mani na szósty tydzień projektu u Malinowej, ale w tym na szczęście udało mi się zmalować coś tematycznego. Tym razem są to kwiatki, a konkretnie - drobne stokrotki. A że białe stokrotki na błękitnym tle jakoś zawsze kojarzą mi się z letnią, "domową" sukienką (albo obrusem 😉), to mimo że nie przepadam za niebieskościami na paznokciach, jako tło wybrałam piękny, głęboki błękit MySecret z serii Chalky Matt (243). Jest to dość stara seria limitowana, która swego czasu podbiła serca lakieromaniaczek. Nic dziwnego, bo kolor jest nasycony, a nakładanie bezproblemowe. Do tego naprawdę głęboki i trwały mat -  chociaż ja zazwyczaj i tak pokrywam paznokcie nabłyszczającym topem. 


Na tym tle białym lakierem odbiłam drobne kwiatki, wybierając wzór z jednej z moich plastikowych płytek kupionych za grosze. Potem narzędziem do kropkowania i żółtym lakierem Miss Sporty Clubbing Color 140 domalowałam im środki. Miss Sporty to taki przyjemny, lekko pastelowy żółty, przyjemny w nakładaniu i dobrze kryjący. Całość pokryłam warstwą Sally Hansen Insta Dri i tyle. 😜 Letnie kwiatuszki gotowe. 




I co myślicie o takiej łączce na paznokciach? 😊

piątek, 18 sierpnia 2017

Dmuchawiec.

Dzień dobry!

Postanowiłam, że muszę w końcu zacząć wykorzystywać moje naklejki wodne. I to właściwe całe moje przemyślenia, kryjące się za tym mani. 😜 Przewracając arkusiki z przeróżnymi naklejkami, zbieranymi podczas kolejnych zakupów na Allegro stwierdziłam, że mam tego zdecydowanie za dużo, i najwyższa pora zużyć chociaż część. Wyjątkowo nie miałam ochoty na nich ekstrawaganckiego, więc wybór padł na subtelne naklejki z motywem dmuchawca, w pastelowych kolorach. A że tłem dla dmuchawca jest trójkolorowa plama, to uznałam, że taki gradient będzie idealnym uzupełnieniem pozostałych paznokci. 


Naklejkę przykleiłam na białą bazę, a na reszcie paznokci wykonałam gradient lakierami Golden Rose WOW! Color 83 (niebieski) i 20 (róż), oraz lakierem Miss Sporty Clubbing Color 160 (miętowa zieleń). Do tego, ponieważ ja to ja 😉 - pociągnęłam je jedną warstwą opalizującego na złoto-fioletowo "efektu syrenki" Color Edition by Eveline




I jak wam się podoba taki "ulotny" mani? 😊

niedziela, 13 sierpnia 2017

Mermaid look.

Dzień dobry!

Dzisiaj, wyjątkowo, przygotujcie się na duuużą porcję zdjęć. 😜 A to dlatego, że żadną mocą nie byłam w stanie uchwycić piękna i migotliwości tego mani. Motyw syreniej łuski skradł mi serce tak naprawdę od samego początku swojej popularności. Niestety, kiedy zamówiłam w sklepie BornPretty na AliExpress odpowiednie naklejki do odbicia łuskowatego wzoru, przysłano mi... zupełnie inne, geometryczne wzorki. 😒 Czekałam więc cierpliwie, aż w końcu, przy kolejnym zamówieniu, skusiłam się na płytkę hehe-005 która, obok geometrycznych plecionek i chevronów, zawierała upragniony wzorek. 





Jako że nie jestem "pyłkowa" i jakoś nie ciągnie mnie, żeby tę metodę wypróbowywać, postawiłam na uzyskanie opalizującego, mieniącego się efektu za pomocą tradycyjnych lakierów. Za bazę posłużył mi lakier Miss Sporty z serii (oczywiście) Precious Pearl, o numerze 030. To typowa perła o lekko brzoskwiniowym kolorze, opalizująca, zależnie od światła, na złoto, a czasem nieco na zielono. Nakłada się całkiem nieźle, ale - jak to perła - zostawia smugi. U mnie i tak nie było ich widać w efekcie końcowym, ale jeśli ktoś chciałby ten lakier nosić solo, to polecam nałożenie ostatniej warstwy gąbeczką. 



Na lakier bazowy nałożyłam jedną warstwę lakieru Color Edition by Eveline, bez nazwy i numerka, który upolowałam swego czasu w... Biedronce. 😉 To typowy "efekt syrenki" właśnie, mieniący się na złoto-fioletowo, przepięknie efektowny. Na tak przygotowanym tle wystemplowałam srebrnym lakierem syrenie łuski, a całość pokryłam warstwą toppera My Secret Nail Art 224 Golden Flakes. Ten lakier też jest prawdziwym cudem - pokryty nim paznokieć mieni się jak smocza łuska, na złoto-pomarańczowo. Całość wykończyłam szybkoschnącym topem i zaraz pobiegłam do okna, napawać się tym pięknym blaskiem! 


Jak wam się podoba takie podejście do syreniego manicure? 😊

wtorek, 8 sierpnia 2017

Zachód słońca.

Dzień Dobry!

Zachód słońca to temat piątego tygodnia u Malinowej, i świetnie wpasowało się to w mani, na który już od dłuższego czasu miałam ochotę. Właściwie to od kiedy, wieki temu, zobaczyłam podobne zdobienia na pintereście, po prostu musiałam zmalować coś w tym stylu.  Motyw palm na tle zachodzącego słońca jest może trochę kiczowaty, ale we mnie zawsze budzi myśl o egzotycznych wakacjach i oglądaniu morza z hotelowego balkonu. Słowem - sama przyjemność. 😜


Jako bazy pod gradient użyłam lakieru Lovely Summer Beauties 06, który kupiłam przy okazji którejś z sezonowych kolekcji Lovely. To taka typowa lekko rozbielona brzoskwinia, bardzo letnia i odświeżająca. Jest na tyle jasna, że stanowi dobre tło pod gradient w podobnych kolorach, a jednocześnie ma lepszą trwałość niż zwykła biała emalia. Nakłada się przyzwoicie, schnie w standardowym czasie.. Tylko ten zapach! O mamo, ja wiem, że lakier to chemia i zawsze będzie trochę podśmiardywał, ale tego cuda można by używać jako broni biologicznej albo środka na skunksy! 😲 Ten uroczy zapaszek ciężko jest nawet określić, ale najbliżej mu chyba do smrodu emalii do paznokci produkowanych w latach młodości naszych mam i babć. Wiecie, tego typu lakierów, które można jeszcze niekiedy znaleźć w dworcowych kioskach czy sklepach ze wszystkim i niczym. Nie wiem, co kierowało firmą Lovely, kiedy wypuszczała ten lakier na rynek, ale naprawdę, aż wstyd. 




Na bazie odbiłam gradient pomarańczowym Golden Rose WOW! Color 37, wpsomnianym już brzoskwiniowym Lovely, koralowym Pablo, i cudownym fiołkowym fioletem OPI Lost My Bikini In Molokini. Wydaje mi się, że poświatę zachodzącego słońca udało mi się nimi odtworzyć całkiem nieźle. 😉 Na gradiencie czarnym i szarym lakierem odstemplowałam palmy, a na środkowym paznokciu - wzór palmowych liści. Do obu wzorów użyłam moich plastikowych płytek, i naprawdę, uważam że zakup ich to jeden z moich lepszych paznokciowych wydatków. Nie dość że kosztowały grosze, to jeszcze pięknie odbijają, a wybór wzorów oszałamia. 


I jak wam się podoba mój zachód słońca? Bo ja, powiem szczerze, bardzo jestem z niego zadowolona. 😜

czwartek, 3 sierpnia 2017

Łapacz snów.

Dzień dobry!

Tak jak w tytule - przyszła pora na czwarty temat projektu u Malinowej. W tym tygodniu królują więc łapacze snów. Powiem szczerze, że nie jestem jakoś wielką fanką tego motywu, i przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy nie "uciec" z tego tygodnia. 😉 Ręczne namalowanie czegoś tak skomplikowanego nie wchodziło w grę przy moich antyzdolnościach, płytek z odpowiednim motywem też nie posiadam... Na szczęście w porę przypomniało mi się, że miałam gdzieś kupiony dawno temu arkusik z naklejkami wodnymi w tym klimacie! Wygrzebałam go więc z dna pudełka, przykleiłam na pociągnięty białą bazą paznokieć i... dopiero zaczęłam myśleć, co dalej. 😜


Najpierw porwałam się na ozdobienie pozostałych paznokci metodą watercolor, ale to najwyraźniej nie był mój dzień, bo kolory nijak nie chciały się ładnie zlewać i układać. Zmyłam więc wszystko oprócz paznokcia z naklejką, dochodząc do wniosku, że klucz w prostocie - i pociągnęłam pozostałe paznokcie moim ulubionym lakierem Bell ze starej serii Air Flow Lotus Effect. Ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dodała jakiegoś błysku, postanowiłam więc dodać jeszcze jeden akcentowany paznokieć. Wybrałam najlepiej wpasowujący się kolorystycznie w całość mani brokat z mojej kolekcji - Sally Hansen Xtreme Wear Rockstar Pink. I wiecie co? Zapomniałam już, jak szczerze nie cierpię tego lakieru. 😒 Nakładanie go i schnięcie to jakiś koszmar. Na zdjęciach (niestety) pięknie widać, jakie robi dziury i prześwity - chociaż był nakładany gąbeczką! Schnie bardzo długo, nawet top Insta Dri ledwo daje mu radę. Szkoda, bo jest naprawdę ładny. 

Na koniec wrzucam jeszcze zbliżenie na naklejkę - konkretnego sprzedawcy Allegro nie podlinkuję, bo już nie pamiętam, gdzie je kupowałam, ale z tego co widzę tego typu wzory oferuje wiele sklepów.


Jak wam się podoba ten kombinowany mani? 😜

sobota, 29 lipca 2017

Morskie opowieści. ⚓

Dzień dobry!


Dzisiaj przychodzę do was z mani, które wynikło z prostej myśli - "A dlaczego marynistyczne zdobienie zawsze musi być biało-niebiesko-czerwone?" No i, jak to ze wszelkimi "znanymi prawdami" bywa, okazało się, że wcale nie musi. 😉 A że miałam w swoich zbiorach przepiękne naklejki wodne z motywem kotwicy, (który, swoją drogą uwielbiam) to nie zastanawiając się długo dobrałam do nich odpowiednie kolory lakierów i tak powstał mój morski mani na przekór. 


Na środkowym palcu, jako błyskotkę, nałożyłam dwie warstwy lakieru Catrice Crushed Crystals Call Me Princess, którego używałam już wcześniej w tym zdobieniu. Jest naprawdę przepiękny, mieni się w słońcu jak szalony, a do tego jego kolor świetnie podkreśla opaleniznę. Nic, tylko żałować, że to już wycofana seria. Na pozostałych paznokciach lakierem bazowym jest Hean I Love Hean PASTEL 874 - miły, brzoskwiniowy róż, który ładnie komponował mi się z kolorem naklejek z kotwicą i lakierem Catrice. Zaskoczeniem może być dla was jedno - ukośne paski to też naklejki wodne! 😜 Nie miałam cierpliwości na czekanie, aż lakier dobrze wyschnie, a potem przyklejanie paseczków taśmy, więc poszłam na łatwiznę i wykorzystałam zachomikowane gdzieś proste naklejki z przezroczystym tłem. 


 I co myślicie o takim podejściu do morskich klimatów? 😊

poniedziałek, 24 lipca 2017

Białe koronki.

Dzień dobry!


Tym razem pora na temat trzeci Wakacyjnego Paznokciowego Projektu u Malinowej. Tematem są koronki i przyznam, że trochę byłam w kropce, bo naprawdę niewiele mam płytek czy naklejek z takim motywem. Dodatkowo, jest to w końcu WAKACYJNY projekt, więc chciałam, żeby koronki były białe - bo takie przecież głównie nosi się latem. 😉 W końcu jednak znalazłam odpowiedni wzór do odbicia na jednej z moich plastikowych płytek, a drugi (widoczny na małym palcu) stworzyłam za pomocą płytki KONAD m57


Za bazę posłużył mi lakier Golden Rose Matte Satin Nude 01, który, chociaż bardzo ładny, okropnie smuży. No ale, taki urok matowych pasteli.  Na nim wystemplowałam wzór, a całość zaczęła nasuwać mi na myśl staromodne,"babcine" koronki, często nadrukowywane na przykład na ceratach piknikowych. A skoro babcine, to postanowiłam do zdobienia dodać perełki - tak, dla urozmaicenia. Moim zdaniem wyszło całkiem udanie, a co najważniejsze, zdecydowanie letnio. 


 A wy jak myślicie? Zadanie wykonane? 😉