środa, 26 kwietnia 2017

Matowe nude

 Dzień dobry!


Szczerze mówiąc, to nie przepadam za matowym wykończeniem w manicure. Czasami jednak naoglądam się cudzych prac i poczuję się zainspirowana, żeby zrobić matowy mani. ;) Jako bazy w tym przypadku użyłam lakieru Rimmel 60 Seconds 500 Caramel Cupkake. To przyjemny, nudziakowy beż, w buteleczce lekko opalizujący. Na paznokciu, szczególnie po zmatowieniu, efekt ginie, zostawiając kremowy kolor.


No, może z tym kremowym to zaszalałam, bo lakier paskudnie smuży. Druga warstwa niby wszystko wyrównuje, ale jednak potrzeba do tego sprawnej ręki - nie polecam amatorom. ;) Wiem też, że to raczej specyfika tego koloru, niż całej serii, bo pozostałe kolory jakie posiadam nie stwarzają takich problemów. Liściaste zawijasy odbiłam z płytki BP-L018 która od razu skradła moje serce tym właśnie wzorem. <3 Całość zmatowiłam topem Lovely (Matte Top Coat)


Co myślicie? :)

piątek, 21 kwietnia 2017

Essie - Watermelon

Dzień dobry!


Miałam na ochotę ponosić na paznokciach kolor, który bardzo lubię, a o którym ostatnimi czasu trochę zapomniałam. Mowa o Essie Watermelon, który w niektórych zakątkach internetu stał się już niemal kultowy. Sam kolor nie jest jakiś szalenie zaskakujący - to przyjemny róż, w cieniu podpadający pod malinę, a w letnim słońcu faktycznie przypominający soczystego arbuza. Przypuszczam, że dość łatwo dało by się znaleźć jego odpowiednik wśród tańszych lakierów. Z resztą, tak się sprawy mają z większością "essiaków" - ich paleta nie zalicza się do zaskakujących i nietypowych. Jednak moim zdaniem to nie w tym tkwi siła tej marki, a w formułach.

Bo są ge-nial-ne. Każdy z kolorów Essie który miałam do tej pory przyjemnośćnakładać, był idealnie kremowy, kryjący już po jednej warstwie (dwie to naprawdę opcja dla wybrednych) i miał przyjemny pędzelek. Watermelon nie jest wyjątkiem, malowanie nim to czysty relaks. Ale, oczywiście, noszenie jednolitych paznokci to już nie dla mnie... ;) Ożywiłam więc całość używając mojej, nieco zapomnianej, kolekcji naklejek wodnych. Różową mandalę nakleiłam na białą bazę, i zabezpieczyłam topem. 


Z wiadomości niepaznokciowych: mój telefon jest świetny, ale najlepszy telefon nie wygra z aparatem, więc zdecydowałam się na kupno jakiegoś sensownego sprzętu. Dzięki temu, mam nadzieję, będzie widać poprawę w jakości zdjęć na blogu. No i nareszcie mogę wam pokazać DETAL. :)

Taaa-daaa! :D

I co myślicie? 

niedziela, 16 kwietnia 2017

Pastelowy fiolet.

Dzień dobry!


Ech... Przyszedł ten czas, że końcówki moich paznokci wyglądały jak nieszczęście więc w myśl zasady że lepiej zapobiegać, niż leczyć, postanowiłam spiłować je na nieco krócej. Co prawda krótsze paznokcie też mają swój urok i, gdyby się tak nad tym zastanowić, to wolę taką bardziej "użytkową" długość, niż wiecznie wchodzące mi w drogę szpony, ale co zrobić... żal trochę jest. :)

Na pocieszenie postanowiłam zrobić mani który od dawna chodził mi po głowie, ale jakoś brakowało mi inspiracji, a mianowicie z użyciem naklejek-szablonów. Kupiłam kilka sztuk jakiś czas temu na Aliexpress, tak na próbę, no i leżały, kurząc się, aż do teraz.


Postawiłam na jeden akcentowany paznokieć, bo nigdy wcześniej nie pracowałam z takimi naklejkami i nie wiedziałam, czy starczy mi zapału na całe dziesięć paznokci. ;) W sumie nawet wolę taki jeden rzucający się w oczy element, niż całą dłoń "we wzorek". Bazą na pozostałych paznokciach jest lakier Hean 878 Moutain crocus ze wspomnianej już wcześniej na blogu pastelowej "kostki". Niestety, ten kolor mnie rozczarował. A właściwie nie tyle kolor, co sam pędzelek. Okropny, sztywny, wykonany z jakiegoś białego, twardego plastiku... Miałam wrażenie że maluję paznokcie patyczkiem do lodów, ale nie pędzlem. Jakoś udało mi się dobrnąć do końca, ale przyznaję, poleciały słowa nieparlamentarne. Jak można do tak ładnego, i w gruncie rzeczy dobrego jakościowo, lakieru, dawać tak okropny pędzelek? 

Pomalowane paznokcie pociągnęłam cudnym fioletowym shimmerem marki własnej SuperPharm Life z serii Trendy Colour, nr 143. Zdjęcia niestety nie oddają jego uroku (w dodatku było pochmurno) ale tworzy coś w rodzaju grubo wtartego pyłku-syrenki. Zauroczył mnie i na pewno będę go jeszcze używać. 



Na paznokciu palca serdecznego na białą bazę (idealnie wyschniętą!) nakleiłam naklejkę-szablon i wykonałam gradient lakierami  Hean 878 Moutain crocus oraz moimi ulubionymi różami Golden Rose: numerem WOW! nr 20 i Express Dry 21.


Jak wam się podoba? :)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Truskawkowe złotka!

Dzień dobry!


Dzisiaj chcę wam pokazać mani z użyciem jednego z moich ulubionych lakierów - China Glaze Strawberry Fields. To przepiękny odcień różu kojarzący się z sorbetem truskawkowym, uzupełniony drobnym złotym shimmerem który mieni się w słońcu jak szalony. Pięknie wygląda latem, a zimą dodaje energii. Jest naprawdę genialny i, chociaż dość drogi, to nie żałuję żadnej złotówki, bo nie znalazłam jeszcze żadnego lakieru chociaż trochę podobnego do tego. 



Mani uzupełniłam złotymi stemplami z płytki BP-L051 z wzorami przeróżnych mandali. Wybrałam akurat te bardziej geometryczne, ale szczerze mówiąc, zachwyciły mnie wszystkie i z pewnością te wzory jeszcze się na blogu pojawią. 



I jak wam się podoba? :)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Słodkie "porcelanki"

Dzień dobry!


Dzisiaj mam dla was różowiutki mani, który wykonałam z użyciem naklejek ze stempli. Do odbicia motywu róż użyłam płytki BP-73, którą pokolorowałam lakierem Hean 877 Fresh rasberry oraz dwoma lakierami Golden Rose: numerem 20 z serii WOW! i 21 z serii Express Dry. Lakierami tymi pokolorowałam też, odpowiednio paznokieć palca serdecznego, kciuka, i małego.(Wiem wiem, powinnam je ułożyć w ombre, ale jakoś mi to wyleciało z głowy. :P) Bazą pod stemplowe naklejki  był lakier Essie Fiji (który widać na "wygryzionym" trójkącie). Brzeg wyciętej naklejki zakryłam cyrkoniami-perełkami z Aliexpress, i tyle. ;) Zatytułowałam posta "porcelanki", bo cały mani kojarzy mi się z delikatną, porcelanową filiżanką. 


Lakiery Golden Rose znam dobrze i, podobnie jak wiele innych lakieromaniaczek, uważam je za moich ulubieńców: mają OGROMNĄ paletę, dobrą jakość, większość nakłada się jak marzenie... A to wszystko za bardzo niską cenę. Essie jak to Essie - przez jednych kochana, u innych stanowiąca rozczarowanie, ale u mnie Fiji sprawuje się dobrze i też nie sprawia większych problemów. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to dziwaczna konsystencja, taka jakby chropowata albo w grudki..? Efekt znika na paznokciu, ale przy pierwszej warstwie wygląda to kosmicznie dość. 

Za to nowością były dla mnie lakiery Hean. Kupiłam je "w kostce" przy okazji jakiejś promocji w Hebe. Wybrałam pastelowy zestaw składający się z numerków 881, 880, 878, 877, 874, i 831, z czego nie wszystkie miałam jeszcze okazję wypróbować, ale jak na razie jestem bardzo zadowolona. Lakiery rozprowadzają się gładko, dwie cienkie warstwy dają pełne krycie, wysychanie też oceniam na plus.


Co myślicie? :)

sobota, 1 kwietnia 2017

Holo z Born Pretty Store

Dzień dobry!


W końcu i ja uległam czarowi uwielbianych w internecie lakierów holograficznych z Born Pretty Store. Padło na numer 8 - śliczny jasny fiolet, idealny na wiosnę. Lakier ma dość rzadką konsystencję i słabe krycie, ale to raczej ogólna cecha tego typu wykończeń, niż wada. Na moich paznokciach widzicie trzy cienkie warstwy, ale osobom bardzo wyczulonym na prześwitujące końcówki polecałabym nawet cztery. Ja dodawałam stemple, więc poprzestałam na trzech. :)


Stemple odbiłam z płytki BP-55, również z Born Pretty Store. Bardzo lubię takie letnie, "tribalowe" motywy i nie mogłam się doczekać, żeby jej użyć. Wzór odbijałam lakierem Essence 33 wild white ways bo w mojej skromnej kolekcji stemplowych lakierów nie ma jeszcze białego koloru. Essence poradziło sobie jednak moim zdaniem całkiem nieźle, a te drobne prześwity gdzieniegdzie w sumie nawet pasują do tego wzoru. W końcu odręczne malunki plemienne nigdy nie są idealne. ;)


Lakier prześlicznie mienił się w słońcu i wzbudzał niemałe zainteresowanie. ;) A wam jak się podoba takie powitanie pierwszych naprawdę ciepłych dni? 

poniedziałek, 27 marca 2017

Maniswap Party

Dzień Dobry!


Z dumą prezentuję zdobienie wykonane na mani swap party organizowane na blogu memyselfandmynails. Widywałam już podobne zabawy na instagramie czy zagranicznych blogach lakierowych, więc od razu postanowiłam się przyłączyć. ;) Zasady są opisane w podlinkowanym poście, ale w skrócie, cała zabawa polega na możliwie wiernym odtworzeniu wybranego mani z innego bloga/strony i pochwaleniu się efektami.

Moją "parą" została Gosia z bloga nail-crazinesss i, powiem szczerze, sporą chwilę nie mogłam się zdecydować, co chcę odtworzyć. Nie dość, że wszystkie jej prace są świetne i naprawdę ciężko stwierdzić która jest najlepsza, to dodatkowo Gosia, podobnie do mnie, prowadzi bloga od niedawna i sporo pokazanych przez nią mani jest zimowych. ;) Akurat kiedy wyszło słońce nie bardzo chciałam wracać do zimy, więc zdecydowałam się na coś z błyskiem.

I tak powstał mani swap czarno-białego negative space.


Jak łatwo dostrzec - na górze mani autorstwa Gosi z nail-crazinesss, na dole mojego. ;)

Podstawowym problemem, jak się okazało, był brak złotego "efektu syrenki" w mojej kolekcji. Zastąpiłam go jednak boską "syrenką" marki Eveline (to kolejny biedronkowy cudak bez numerka!), która, chociaż świetna, na czarnym tle wyszła niestety nieco zbyt fioletowo. :( Na innym zdjęciu widać jednak, że na białym tle jest całkiem podobny do "efektu syrenki" marki Deni Carte użytego w oryginalnym mani.



Przyznam, że nie byłam do końca przekonana do zdobień w stylu negative space na swoich dłoniach, ale ten mi się podoba. ;) Jak myślicie? Mani swap zaliczony...?