listopada 16, 2017

Złote kropki.

Złote kropki.

Dzień dobry!

Minęła połowa listopada, za oknem coraz bardziej ponuro, a o motywację coraz ciężej. No nie cierpię tego okresu! 😣 Najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się dopiero w marcu. Albo chociaż po 21 grudnia, kiedy przynajmniej można pocieszać się tym, że dzień się wydłuża, a nie skraca. Niestety, nie ma takiej opcji, więc na pocieszenie pozostaje nam koc, książka albo film, i oczywiście - malowanie paznokci. (Chociaż to też jest coraz cięższe, kiedy mamy tak mało naturalnego światła... No ale dobrze, dobrze, już nie marudzę!)


Dzisiejsze mani powstało bardzo spontanicznie, bez większego planowania. Zaczęło się od gradientu wykonanego lakierami Sensique 125 grappe (który jest idealnym odcieniem marsali!) i Golden Rose WOW! 95. Kiedy był już gotowy postanowiłam go zmatowić i dodać kropki złotkiem Sally Hansen X-treme Wear 485 Golden-I. Jak możecie zauważyć na zdjęciach, jest bardzo metaliczny i ładnie odbija światło, co było szczególnie zauważalne na tle matowej bazy. 



I jak wam się podoba? 😉

listopada 12, 2017

Migocąca czerwień.

Migocąca czerwień.

Dzień dobry!

Tym razem, wyjątkowo, nie pokazuję wam żadnego zdobienia, a "tylko" lakier! Złapany na przypadkowej wyprzedaży, zauroczył mnie na tyle, że postanowiłam nosić go solo. Mowa o Sally Hansen Extreme Wear 390 Red Carpet


Jak widzicie na zdjęciu, Red Carpet to głęboka czerwień z zatopionym w niej mnóstwem migocących drobinek. Drobinki są bardzo małe, tak naprawdę jest to coś pomiędzy shimmerem a glitterem - dzięki temu dają nieco trójwymiarowy, intrygujący efekt. Naprawdę przyciągają wzrok! Lakier przywodzi na myśl dokładnie to, co sugeruje nazwa -  czerwony dywan, blask fleszy, i blichtr Hollywood. Mówię wam, to była miłość od pierwszego wejrzenia. 💖 (Idealnie nada się też do wszelkich świątecznych zdobień!)


Lakier ma nieco żelkową formułę, ale kryje już po dwóch warstwach. Jednak dla prawdziwie głębokiego efektu trzeba położyć ich trzy (i tyle właśnie widzicie na zdjęciach). Konsystencja jest lejąca, trzeba uważać przy manewrowaniu przy skórkach! Jest też jedna, bardzo duża wada - lakier bardzo powoli schnie. Top coat typu quick dry jest raczej niezbędny. Zmywa się jak typowy drobny glitter, jeśli ktoś nie lubi się męczyć, to polecam zastosowanie bazy peel of. 😉


I jak? Zauroczył was tak samo jak mnie? 

PS. Właśnie się zorientowałam, że jest to okrągły, 50 post na blogu! Tak to leci! 😁🎉

listopada 06, 2017

Biżuteryjny błysk.

Biżuteryjny błysk.

Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do was z dość prostym "biżuteryjnym" mani. Da się też zauważyć że moje paznokcie są wyraźnie krótsze. 😕 Niestety, w okresach przejściowych moja cera i paznokcie zawsze tracą na kondycji (o dziwo, nie dotyka to włosów...), więc i teraz pazury się paskudnie porozdwajały, dlatego byłam zmuszona sięgnąć po pilniczek. No ale - wolę mieć paznokcie krótsze, ale mocne, niż długie i papierowe. 😉


Mani powstał z użyciem opisywanego tutaj pyłku Essence Metal Shock - na paznokciu serdecznym za pomocą paseczków do french manicure i płynnego lateksu oddzieliłam "okienko" negative space, a resztę paznokcia pomalowałam jasnoszarą bazą. Zerwałam paseczek i lateks po czym natychmiast położyłam drugą warstwę lateksu, żeby zabezpieczyć mój negative space przed pyłkiem (który wlezie wszędzie!). Wklepałam pyłek, zerwałam lateks i pociągnęłam całość zwykłym topem. 

Tak, tak - zwykłym. Nie zależało mi jakoś specjalnie na gładkiej tafli, ale chciałam żeby cyrkonie się dobrze trzymały. Wzdłuż łuku umieściłam cyrkonie i pociągnęłam kolejnymi dwoma warstwami topu. 


Na pozostałych paznokciach widzicie brudno-granatowy lakier MIYO mini drops no. 22. Formuła jest przyjemna, pędzelek wygodny, a dwie cienkie warstwy wystarczają do pełnego krycia. Fajny lakier za małe pieniądze. 😊


I co myślicie?  💎

listopada 01, 2017

Jesienne liście

Jesienne liście

Dzień dobry!

Listopada chyba nie wypada zacząć inaczej, niż jesiennym, "liściastym" manicure. 😉 Na szczęście miejsce w którym chwilowo mieszkam oferuje prawdziwą złotą jesień, taką jakiej dawno już nie widziałam w Polsce. Słońce świeci tutaj praktycznie cały czas, a deszcz zdarzył się może kilka razy i nigdy nie trwał dłużej niż godzinkę. Słowem - cudowna pogoda. Co prawda się już odczuć nadchodzące mrozy, ale jeśli tylko wciąż będzie słońce, to nie są mi one straszne. 😊


Baza pod liściaste stemple (odbite z płytki Born Pretty BPX-L018) to gradient stworzony z trzech bardzo jesiennych lakierów. Cudownego, miedzianego O.P.I. A Woman's Prague-ative (tzw. kolekcja europejska), kremowego brązu Sensique - numer 159 w starszej wersji, oraz złotka Golden Rose Color Expert 69. To właśnie dzięki temu złotku i miedzianemu cudakowi od O.P.I. paznokcie niesamowicie mieniły się w słońcu! ✨



I jak wam się podoba takie powitanie listopada? 😉

października 27, 2017

Halloween - pięć strrrrrasznych pomysłów na manicure. 👻

Halloween - pięć strrrrrasznych pomysłów na manicure. 👻

Dzień dobry!

Nie jestem z tych, co nie lubią Halloween. Nie świętuję go jakoś szczególnie, ale też nie uważam, żeby było to święto gorsze od "naszych" dwudniowych spacerów po cmentarnych alejkach. Ba! Czy się to nam podoba, czy nie, to pod wieloma względami to właśnie Halloween ma kulturowe i historyczne "pierwszeństwo". 😉 Dodatkowo uważam, że taka zabawa to świetny sposób na oswojenie najmłodszych (ale i dorosłych!) z trudnymi, często przerażającymi tematami, które są jednak częścią życia i nie możemy ich uniknąć. Każdy z nas czegoś się boi, każdy z nas styka się ze smutkiem, i każdy z nas ma prawo do oswojenia tych emocji - w taki sposób, jaki uważa za najlepszy. Dlatego więc, nie przeciągając dłużej, zapraszam was do obejrzenia mojego wkładu w tegoroczne Halloween - oczywiście, manicurowego. 😛


Wyjątkowo dzisiaj prezentuję nie jeden, spójny mani, ale pięć pomysłów na to, jak szybko i łatwo można "strrrrasznie" udekorować paznokcie. Wiem, że przy różnych specjalnych okazjach popularne jest ozdabianie paznokci tematycznymi stemplami, ale - co za wstyd! - ja nie posiadam ANI JEDNEJ halloweenowej płytki! (Ale oczywiście zamierzam naprawić ten błąd przy kolejnych zakupach. 😁) Postawiłam więc na proste wzory które nawet osoba z tak zerowym talentem jak ja może wykonać ręcznie.


Palec wskazujący to NINJA. (Który na dodatek miał być mumią, ale stwierdziłam, że efekt końcowy bardziej jednak przypominał mi zamaskowanego wojownika, niż Tutenchamona. 😜) Na pomalowany nudziakową bazą paznokieć nakleiłam "na bakier" paseczki taśmy klejącej i pociągnęłam płytkę czarnym lakierem. Szybko odkleiłam tasiemki, a kiedy całość podeschła sondą namalowałam mojej ninja-mumii oczy. Szybko i prosto.

Środkowy paznokieć zdobi wariacja na temat ZOMBIE. Namalowanie całej zombiastej głowy absolutnie nie mieści się w zakresie moich umiejętności, więc postanowiłam cienkim pędzelkiem, na szarej bazie (z kilkoma "pacnięciami" ciemniejszego koloru, dla efektu tekstury) namalować szwy, bez których przecież żadne zombie nie może się obejść. 😄

Na palcu serdecznym postawiłam na zdobienie które bardzo chciałam wykonać od prawie roku, kiedy zobaczyłam je na Pintereście - i w końcu przyszła okazja! Mrugające w ciemności OCZY to chyba obowiązkowy element wszystkich kreskówek typu "Scooby-Doo" czy "Kacze Opowieści". Kiedy pojawiały się na ekranie, od razu wiedzieliśmy, że nasz bohater jest w niezłych tarapatach. 😉 To naprawdę bardzo proste zdobienie - na czarnej bazie sondą (bądź wsuwką do włosów) malujemy oczy. 


Kciuk to tradycyjny JACK-O'-LANTERN - dyniowa morda świecąca w ciemności (u mnie świeciła dzięki fluorescencyjnemu top-coatowi, niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia bez światła, żeby pokazać wam ten efekt). Na pomarańczowej bazie, czarnym lakierem malujemy straszliwą facjatę, według własnego uznania. I nie musimy się martwić, jeśli nie wyjdzie idealnie! W końcu przerażające paszcze są tym straszniejsze, im bardziej krzywe. 🎃

Mały paznokieć z kolei miał przypominać WILKOŁACZY PAZUR, i myślę, że będzie to świetny halloweenowy akcent nawet dla tych z was, które z jakichś powodów muszą zachować stonowany dress-code. Nie rzuca się w oczy na tyle, żeby razić, ale jednocześnie jest wyraźnie "inny". Żeby osiągnąć taki efekt musimy pomalować cały paznokieć lakierem nude jak najbardziej przypominającym kolor naszej skóry, a następnie czarnym lakierem wyrysować na nim szpiczasty, pazurzasty kształt. (Oczywiście, jeśli lubimy piłować paznokcie w szpic, to nie ma potrzeby tego robić, hahaha. 😁)


I jak wam się podobają moje propozycje na 31 października? 😊

października 22, 2017

Ludowa łączka.

Ludowa łączka.

Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do was z "leniwym" zdobieniem, czyli po prostu naklejkami wodnymi. 😉Zawsze kiedy nie mam weny, lub po prostu nie jestem pewna, co chciałabym widzieć na swoich paznokciach, sięgam po takie rozwiązanie. Szybko, przyjemnie, i efektownie! 



Te naklejki  kupiłam w jednym ze sklepów na Allegro sprzedających autorskie wzory, nie mają więc ani numerka, ani nazwy. Łowickie wzory na czarnym tle od razu mnie zauroczyły, lecz, niestety, nie mogę ich pochwalić. 😕 Naklejki są półprzezroczyste, co powoduje że wymagają nałożenia na jasną bazę - na ciemnym lakierze po prostu nie widać wzoru. Samo to nie byłoby wadą, w końcu większość naklejek jest taka. Ale niestety, są również bardzo cienkie i się przedzierają. W połączeniu z jasnym (w moim przypadku białym) spodem bardzo łatwo o nieeleganckie prześwity i wytarte końcówki. Jednak efekt końcowy spodobał mi się mimo to, i gdybym gdzieś znalazła podobny wzór, ale lepszej jakości, kupowałabym w ciemno. 



 A wy co myślicie o takim mani "na ludowo"? 😊

października 17, 2017

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Duochrom jak niebo, czyli pyłek od Essence po raz drugi.

Dzień dobry!

Tak jak obiecałam - dzisiaj prezentuję drugi pyłek z serii Essence Metal Shock. Ten nosi nazwę 02 me and my unicorn i powiem wam, że jest ona w zupełności uzasadniona. 😵 Przygotujcie się więc na ogromną jak na mnie ilość zdjęć, bo mam zamiar pokazać wam to cudo pod każdym możliwym kątem.




W tym zdobieniu wtarłam pyłek w czarny lakier bazowy, tak samo jak w poprzednim mani, i zabezpieczyłam wodnym top coatem. Następnie odstemplowałam geometryczny wzór z płytki hehe 005 i pociągnęłam kolejną warstwą topu. Szybko i prosto. (Tak, tak, coś mi się popsuło na środkowym paznokciu, ale było na tyle małe, że nie rzucało się w oczy przy noszeniu, a bałam się, że przy zmywaniu popsuję pozostałe cudeńka. 😉)








I jak, zachwycił was tak samo jak mnie? 😜

października 12, 2017

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Essence Metal Shock - pyłek z metalicznym efektem + top coat na bazie wody

Dzień dobry!

Jakiś czas temu w szafach Essence pojawiła się seria Metal Shock, a z nią "nowość" lakieromaniaczkom dobrze znana już od dawna, a mianowicie - pyłki do zdobienia paznokci. 😉 Jak jednak wiemy pyłki mają to do siebie, że tracą cały swój urok pod "klasycznym" top coatem, co, jak myślę, mogło zniechęcać do ich wypróbowania miłośniczki tradycyjnych lakierów (takie jak ja!). Essence stanęło więc na wysokości zadania i razem z pyłkami wprowadziło do sprzedaży top coat na bazie wody który, przynajmniej w teorii, pozwala na zachowanie wspaniałego efektu pyłku bez uciekania się do lakierów hybrydowych. Czy faktycznie?



Pyłek kosztuje 12,99 zł i zapakowany jest w odkręcany słoiczek o pojemności 1g. Cena jest nieco wysoka w porównaniu z produktami z Chin, ale zakładam, że w tym wypadku płacimy też za łatwy i komfortowy dostęp do produktu. Na zdjęciu widzicie kolor 01 mirror, mirror on the nail czyli "podstawowy" srebrny. Oprócz tego firma oferuje jeszcze pięć odcieni: złoty, różowy, zielony, niebieski, i - mój ulubiony - duochrom opalizujący na niebiesko-fioletowo, który zamierzam pokazać w kolejnym poście. 💅 Pyłek należy wklepać lekko w pół-wyschnięty lakier. U mnie stan idealny do aplikacji lakier bazowy osiągał po jakichś dwóch minutach, ale wiadomo, zależy od producenta. Jak możecie zauważyć na zdjęciach na środkowym i serdecznym palcu zdarzyły mi się małe wgnioty - za bardzo pośpieszyłam się z aplikacją i po prostu zrobiłam dziurę w lakierze. 😜 Ale kiedy wyłapie się już odpowiedni moment, to aplikowanie pyłku jest łatwe i przyjemne. Nie ma też potrzeby zabezpieczania skórek, bo po skończonym manicure wystarczy umyć ręce - wszystkie pozostałości pyłku pięknie schodzą pod wodą.

Da się też zauważyć, że ze względu na inną aplikację pyłku (lakier jest jeszcze miękki, więc nie możemy go "wpolerować" w płytkę, musimy wklepać) efekt nie jest tak "lustrzany" jak na lakierze hybrydowym. Ja nie uważam tego za wadę - seria w końcu nazywa się "Metal Shock" a nie "Chrome Shock"! 😉 Ale - dla bardzo upartych - na to też jest połowiczny sposób! (Który odkryłam dopiero przy kolejnym mani z użyciem pyłków, więc nie widać tego na zdjęciach.) Musimy po wklepaniu pyłku poczekać po prostu do całkowitego wyschnięcia lakieru i wtedy zabrać się za polerowanie. Idealnie lustrzanej powierzchni może nie osiągniemy, ale na pewno będzie ona bardziej gładka i równomierna. Po wszystkim pociągamy paznokcie topem wodnym.


Top coat również kosztuje 12,99 zł i ma standardową pojemność lakieru. Jestem przekonana, że wystarczy na wiele aplikacji, szczególnie że wydaje się być dość wydajny. Od razu widać jednak, że nie jest to "zwykły" top. Po pierwsze, jest bardzo rzadki, wręcz lejący. Łatwo ubrudzić nim skórki, ale wyczyszczenie ich nie jest problemem, bo na skórze zasycha  postaci elastycznej warstewki, którą łatwo zeskrobać patyczkiem. Po drugie, top ma mleczy kolor i charakterystyczny, ciężki do opisania zapaszek, który mi osobiście jednak nie przeszkadza. Zarówno mleczność jak i zapach znikają po wyschnięciu - top jest gładki i błyszczący. Trzyma się też bardzo przyzwoicie. W internecie widziałam skargi na jego kiepską trwałość, ale jak tego nie doświadczyłam. Mani trzymał się pięć dni w stanie bardzo dobrym. Jedyne co zauważyłam to lekkie starcie końcówek, ale to zdarza się często też w klasycznych metalicznych lakierach, więc uważam to po prostu za charakterystykę tego typu efektów.


Jak widzicie paznokcie nie są idealnie lustrzane, bo, tak jak mówiłam, inna jest specyfika nakładania, a i top bardzo delikatnie (na pewno duuuużo mniej niż zwykły!), ale jednak wciąż nieco "psuje" efekt tafli. Podsumowując uważam jednak, że jest to rzecz warta zakupu. Szczególnie top wodny, którego nie ma w ofercie żadna inna firma dostępna stacjonarnie w Polsce, a który przydaje się też przy wielu innych metodach zdobienia paznokci. Pyłek daje piękny efekt, (szczególnie wspomniany wcześniej duochrom, który zobaczycie już niedługo 😉) a cena, chociaż wyższa niż normalnie, nie jest też jakaś kosmiczna. Ode mnie duży plus dla Essence. 👍


I jak? Skusicie się? 

PS. Chciałam też przeprosić Was za ewentualne pogorszenie się jakości zdjęć. Staram się jak mogę, ale niestety, chwilowo mieszkam w miejscu, gdzie o dobre dzienne światło coraz trudniej. 😕 Mam nadzieję, że wybaczycie więc te drobne niedociągnięcia.

października 07, 2017

Decoupage na paznokciach.

Decoupage na paznokciach.

Dzień dobry!

Jak wiecie staram się powoli zużywać mój zapas naklejek wodnych, więc tym razem mam do zaprezentowania mani bardzo proste i szybkie z użyciem naklejek-kwiatów, które bardzo przypominają mi wzory jakie można znaleźć na różnych cudeńkach zdobionych metodą decoupage. Sama akurat w tym typie rękodzieła nie siedzę, ale lubię sobie czasem pooglądać piękne prace na Pintereście czy Instagramie. 😊


Dwa środkowe paznokci, jako tło pod kwiatki, pomalowałam lakierem Golden Rose WOW! nr 95. To kremowy, klasyczny beż, bardziej ciepły, niż chłodny, ale w sumie trzymający się "w środku" skali. Myślę, że taki odcień zawsze warto mieć, nawet jeśli zazwyczaj nie lubimy nudziaków. 😉 Jak (chyba) wszystkie GR z tej kolekcji nakłada się pięknie, pędzelek jest odpowiednio szeroki, a do idealnego krycia potrzeba dwóch cieńszych warstw. Po prostu - solidna firma. Pozostałe paznokcie to upolowane na wyprzedaży bordo ze starej kolekcji Catrice - 94 It's A Very Berry Bash. Tutaj mogłabym się jedynie przyczepić do szerokości pędzelka, bo mam wrażenie że jest zbyt szeroki, żeby można było nim precyzyjnie działać na węższych paznokciach. Ale kolor jest śliczny, więc mogę przeboleć. 😜



I co myślicie o takim zdobieniu?

października 02, 2017

Rockowa kratka.

Rockowa kratka.

Dzień dobry!

Dzisiaj prezentuję pierwszy w tym roku mani inspirowany jesiennymi klimatami, a konkretnie flanelowymi koszulami z wzorem w kratkę, zawsze popularnymi kiedy za oknem szarówka. 😊 Jestem ciepłolubna, nie lubię słoty, mrozu, i deszczu, ale jeszcze bardziej nie cierpię chyba pogody bardzo zmiennej. Niestety, "złota jesień" głównie takie klimaty nam serwuje - rano chłodno, w południe gorąco, w nocy lodowato. Nie wiadomo jak się ubrać i w każdej chwili można porządnie zmoknąć. Brrr! A i malowanie paznokci jest coraz trudniejsze, bo brakuje naturalnego światła... 😐


Na szczęście ładne mani potrafi w sekundę poprawić szary humor! Nie wiem jak wy, ale ja, kiedy mam szczególnie udany mani, to czasem po prostu gapię się na swoje paznokcie przez dłuższą chwilę. 😁 Do tego mani użyłam lakierów Golden Rose Color Expert 105 (czerwień) oraz Rich Color 35 (czerń). Krateczkę odbiłam z płytki QA 96 którą bardzo lubię za to, że wzory są dość duże i ładnie obejmują paznokieć. Jako rockandrollowy akcent dokleiłam ćwieka-gwiazdkę który, niestety, jest bardzo płaski i trzymał się tylko jeden dzień. 



Co myślicie o takim powitaniu jesieni? 😉

września 27, 2017

Minimalistyczne mani.

Minimalistyczne mani.

Dzień dobry!

Wiele się ostatnio dzieje w moim życiu, nie mam zbytnio czasu ani na wymyślne stylizacje, ani na przeglądanie internetu w poszukiwaniu inspiracji, więc dzisiaj, krótko i na temat - minimalistyczne mani na szybko, zainspirowane oczywiście pracami "wiszącymi" na pintereście i instagramie. Jasny, beżowy kolor to Golden Rose Quick Dry 08, a czarny to również Golden Rose tym razem z serii Rich Color


Trójkącik wykonany za pomocą taśmy klejącej, a kropeczki sondą (ale można z powodzeniem użyć do nich np. wsuwki do włosów albo łebka szpilki). Całość wygląda moim zdaniem niebanalnie i dość futurystycznie, a jednocześnie wykonanie takiego mani zajmuje dosłownie chwilkę. W sam raz na te momenty w życiu, kiedy prawie na nic nie mamy czasu, a jednocześnie chcemy poprawić sobie humor nowym manicure. 😉

września 22, 2017

Marmurek, wersja druga.

Marmurek, wersja druga.

Dzień dobry!

Pamiętacie może moją pierwszą próbę zmalowania marble nails? Od tamtego czasu doszłam do wniosku, że chętnie popróbowałabym jeszcze, tym razem może innymi technikami, bo z farbką akrylową jakoś tak średnio się polubiłam. Postawiłam więc na tzw. smoosh manicure, czyli po prostu rozmazanie plam lakieru czystym stemplem i przeniesienie powstałego miksu na paznokcie. Jest to naprawdę szybki i bezproblemowy sposób na oryginalne mani (pod warunkiem, oczywiście, że zabezpieczymy skórki przed zabrudzeniem!), a do tego nie wymaga absolutnie żadnej precyzji. Po porostu chlapiemy i stemplujemy! 😜


Jako że akcent miał być marmurkowy postawiłam na różne odcienie szarości, biel, oraz kilka kropelek złota. (Wiem, że naturalnie w marmurze raczej go nie znajdziemy, ale modne ostatnio połączenie tych dwojga najwyraźniej udzieliło się i mnie.) Nakapałam lakierami na silikonową podkładkę pod garnek (która od długiego czasu z powodzeniem zastępuję mi profesjonalną matę do paznokci - bo po co przepłacać? 😉) i przycisnęłam stemplem, przesuwając nim lekko, żeby kolory ładnie się połączyły. Odczekałam kilka sekund, żeby lakier "ściął się" na stemplu (wtedy łatwiej przenieść go na paznokieć) i przycisnęłam do paznokcia. Zbliżenie na efekt końcowy:


Pozostałe paznokcie po prostu pomalowałam na czerwono, ale niestety, użyłam do tego jednego z moich starszych, zapomnianych lakierów. Wyprodukowała go firma Flormar która najwyraźniej wycofała się już z polskiego rynku, bo nigdzie nie mogę znaleźć informacji o ich stoiskach. Chociaż sam lakier ma ładny kolor i dość przyjemną konsystencję, to na tym pochwały się kończą. 😕Pędzelek jest cienki i bardzo niewygodny, a trwałość naprawdę marna. Na zdjęciach widzicie mani po zaledwie dwóch dniach noszenia, a końcówki już są okropnie starte! Mam nauczkę, żeby nieudane lakiery wyrzucać od razu, a nie czekać, aż zapomnę, dlaczego ich nie używam. 😒


Lubicie smoosh mani? A może chcecie wypróbować tę technikę?  

września 17, 2017

Pozłacane kropeczki.

Pozłacane kropeczki.

Dzień dobry!

Po kilku dobrych miesiącach chodzenia z długimi paznokciami dopadła mnie wreszcie klątwa lakieromaniaczki.  Coś gdzieś źle chwyciłam, mokra dłoń wpadła w poślizg, i bum! Po paznokciu. I to nawet nie nadłamany, nagięty, zahaczony, czy ukruszony... Tylko normalnie złamany w pół. 😬Zaklęłam bardzo nieelegancko, zmyłam lakier, i spiłowałam całą bandę na krótko. Zmieniając przy tym kształt, bo jakoś krótkie paznokcie wolę w wydaniu prostokątnym, niż owalnym. (Też tak macie?)


Zastanawiając się, co by z tym fantem zrobić, i to na szybko, wpadłam na pomysł użycia jasnego nudziaka Golden Rose Quick Dry 08 - w połączeniu z krótkimi paznokciami wygląda bardzo schludnie i elegancko, a jednocześnie jest na tyle jasny, żeby ożywiać nieco dłonie. Taki naturalny mani postanowiłam "ubogacić" trochę złotkiem, też od Golden Rose, tym razem z linii Jolly Jewels o numerze 103. Czarne kropeczki to z kolei Golden Rose Rich Color, który świetnie się nadaje do takich zdobień ze względu na dobrą pigmentację. (Polecam go również do stempli, wzory pięknie się odbijają!) Tak więc, w sumie trochę przypadkowo, wyszedł mi taki "goldenrosowy" mani. 😜



Zdobienie, mimo że zrobione na szybcika i w nie do końca dobrym humorze, nosiło mi się przyjemnie, i aż trochę żal było mi je zmywać. A wam jak się podoba? 😉

września 12, 2017

Henną malowane.

Henną malowane.

Dzień dobry!

Szczerze powiem, że prezentowane dzisiaj mani nosiłam bity tydzień, cały czas rozpływając się w zachwytach. 💖 Zaczęło się od tego, że bardzo chciałam wykorzystać kupiony w ostatniej chwili lakier Essence z serii Out Of Space Stories Space Glam. Już w buteleczce przepięknie się prezentował - baza w kolorze brudnego różu/lila, w której aż gęsto od drobinek opalizujących na zielono, niebiesko, nieco srebrno, ale głównie jednak na złoto. No cudo. 



 Po pomalowaniu paznokci lakier również nie zawiódł. Do pełnego krycia potrzebuje 3 cieńszych warstw (jest raczej rzadki), ale wysycha w moment i nie sprawia żadnych problemów. Niesamowicie podkreśla opaleniznę, no i oczywiście - błyszczy się jak szalony. Starałam się to jak najlepiej uchwycić na zdjęciach, stąd ich ilość w poście jest trochę większa niż zazwyczaj. 😉 Jakoś tak, kiedy zobaczyłam efekt na paznokciach, od razu pomyślałam o wzorze w typie mandali lub hinduskich zdobień mehendi. Na jednej z moich plastikowych płytek no-name mam świetny wzór, wystylizowany na ręcznie malowany, co pozwala na drobne "oszukaństwo" wszystkim tak uzdolnionym w odręcznym malowaniu, jak ja. 😜 Podsumowując, z efektu końcowego byłam całkowicie zadowolona, wyszło dokładnie to, czego chciałam (samej o tym nie wiedząc!), a do tego mani świetnie się trzymał.




A wam jak się podoba?
Copyright © 2016 Nail art and manicure. , Blogger